JAN ŁASIOKI
ŹRÓDŁO DO MYTOLOGII LITEWSKIEJ
ocenił
Dr. Antoni Mierzyński
Prof. Szkoły Głównój Warszawskiój. M
Osobne odbicie z N. M. Rocz. Tow. nauk. krakowskiego.
KRAKÓW -
W DRUKARNI UNIWERSYTECKIÓEJ
pod zarządem K. Mańkowskiego,
1870.
Znamy cały obszar niebotycznego Olimpu i boż-
ków greckich i rzymskich nietylko z imienia; badamy i
śledzimy z gorliwą pilnością ich znaczenie i odgrani-
czamy z wyszukaną sprawiedliwością przynależny im za-
kres działania, aby się nie zepsuł harmonijny system i
aby między nimi święta zapanowała zgoda: ale o wie-
rzeniach narodów nam bliższych, narodu nam sasiednie-
go, nie wiemy zgoła nic pewnego, mimo grubego tomu
szeroko rozprawiającego NARBUTTA i jego naśladowcy
KRASZEWSKIEGO. Obadwaj bez wszelkićj krytyki rozwo-
dzą się nad tym przedmiotem, ale obadwaj dla zgłę-
bienia przedmiotu nie uczynili nic, coby się przed kry-
tyką ostało; owszem, pogląd nań zagmatwali do wyso-
kiego stopnia. Ani jeden ani drugi nie zadali sobie py-
tania, czy źródła z których wypisywali, mianowicie MA-
LECKI, DSTRYJKOWSKI, UUAGNIN, ŁASICKI są wiarogodne
1
2
i na czóm się owa wiarogodność opiera. Zkądże zaczer-
pnęli 'oni swe wiadomości, czy je powzięli sami na
miejscu, czy tóż usłyszeli od innych? Następnie, czy
autorowie owi są ze sobą w zgodzie, czy tćż rozchodzą
się ich zdania i opisy? Wszakże na wiarogodności źró-
deł polega wiarogodność późniejszych pracowników, po-
lega słuszność i sprawiedliwość sądów i prac naszych.
Otóż ani NARBUTT ani KRASZEWSKI nie zdali sobie
sprawy, zjakiego czerpią źródła. Tak samo postąpił
sobie SCHWENK, który napisał mytologiją litewską i sło-
wiańską; nic więc dziwnego, że zamiast oświecić, za-
wiedli nas w kraje pustych urojeń.
Dotąd nie mamy opracowanćj mytologii litewskiej;
albowiem dopóki źródła same nie będą zebrane, zba-
dane, chronologicznie zestawione, porównane i ocenione,
dopóty mytologija litewska pozostanie jak dotąd gada-
niną t. j. powtarzaniem bajek, rozpowszechnionych
mianowicie przez NARBUTTIA.
Ale zkąd wziąć te źródła? gdzie ich szukać? Bo
dla mytologii litewskićj jeszcze nie nie zrobiono, coby
zasługiwało na nazwę pracy naukowćj. Wiedząc zaś,
jak niesłychanie ważne oddawał i oddaje przysługi ję-
zyk litewski w dziedzinie gramatyki porównawczćj, wnio-
skowałem o ważności wierzenia litewskiego dla myto-
logii porównawczćj. Dla tego to od roku 1865 zajmo-
wałem się mytologiją litewską, a widząc jak opłakany
jój stan, jak piękne a nawet szczytne myśli, złożone
we wierzeniu tego starożytnego ale i zastałego ludu,
spaczone i do śmieszności przekręcone zostały; posta-
nowiłem wolny od obowiązków mój czas, obrócić na
prace w tym kierunku i ile możności nadać im podsta-
wę naukową.
3
Ze źródeł, jedne z dnia na dzień w coraz większe.
idą zapomnienie; język, zwyczaje i obyczaje starodawne
obrzędy wszelakiego rodzaju, powiastki, podania przei-
naczają się i giną w obec coraz bardzićj postępującćj
cywilizacyi. Niewiadomo mi, czy na Litwie i Żmudzi
zajęto się zebraniem podobnych materyjałów, jak to dla
Sandomierza i Kujaw uczynił KorBERG; w naszćj roz-
prawie nie jednokrotnie uczułem brak tychże, i jestem
tego przekonania, że one nie ijednąby kwestyją rozja-
śniły lub rozwiązały, Wartość ich w obec oświaty wy-
kazałem na innóm miejscu; zbiory uczynione na Litwie
pruskićj nie jeden szczegół i w naszćj wyjaśnią roz-
prawie.
Następnie wieleby się znalazło w kronikach, ak-
tach publicznych, klasztornych i prywatnych, gdzie mi-
mochodem często o ważny potrącono szczegół. Dotąd
i pod tym względem u nas mało zrobiono, z tćj przed
innemi przyczyny, że szczegóły gromadzą się chętnićj
około pewnój większćj całości. A takićj większćj cało-
ści nie mamy w literaturze naszćj oprącowanćj.
Ze źródeł traktujących wyłącznie czy dzieje czy
wierzenia narodu litewskiego znani mi tylko: JAN Ma-
LRCKI i syn jego HIERONYM, GUAGNIN, ŁASICKI I STRYJ-
KOWSKI. Pisemko MALEOKIEGO rzadszóm jest u nas jak
dzieło GUAGNINA i STKYJKOWSKIEGO; pisemko zaś JANA
ŁASTIORIEGO dziś należy do rzadkości bibliograficznych ');
przystępniejszóm je uczynił Dr. MANNHARDT- przedru-
kowawszy je dosłownie w roku zeszłym. ż
Dr. MANNHARDT professor Uniwersytetu Berlińskie-
go, znakomity w dziedzinie mytologii badacz, podjął się
zestawić i krytycznie opracować źródłą do mytologii
litewsko-pruskićj, a na tychże się opierając, zamierza
4
skreślić obraz wierzenia litewsko - pruskiego. Skoro tak
wszechstronny badacz jął się tego ciekawego dla umie-
jętności powszechnój przedmiotu, nietylko rokujemy naj-
piękniejsze nadzieje, ale oczekujemy także z jego badań
rezultatów , które ostaną się przed krytyką i wzbogacą
zasób niewzruszonych prawd naukowych. |
W Czasopiśmie: Magaetm der letttsch lterartschen
Gesellschaft Bd. XIV. p. 82 — 158, ogłosił on rzadkie,
jak się już rzekło, dzieło ŁASICKIEGO: de Dis Sama-
giłarum; mamy przed sobą odbitkę z tegoż czasopisma
z dodatkami uczonego profesora i uwagami p. BIELRN-
STEINA, autora gramatyki łotyszskićj. Rzeczona odbitka
ukazała się pod tytułem: Joh. Lastcii Polom De Dus
Samagitarum lubellus — herausgegeben von W. MANN-
HARDT etc. mić Nachtrigen von A. BretaNsraiN. Riga
1868 8vo 66.
Prof. MANNHARDT przedrukował wydanie ORASSR-
RA, które wyszło 1615 r. pod następnym napisem: Mi-
chalonis Tatvam: | de Mortbus Tartarorum | Litvano-
rum et Mo | schorum Fragmna X | multipkei Historta |
| referta | Et | Johammis Lasicii Poloni | De Diis Sa-
magitarum | Caeterorumq. Sarmatarum | el falsorum Churt-
sttanorum | item |de religione Armemorum | et de imitio
fegiumimis Stephami | Batortj | nmc primum per J.
JAQ. GRASSERUM U. P. | ex mamusertpto authentico ehta |.
Bastleae apud Conradum Waldkitrchum MDCZXYV. 4to
64 str. | | |
Przypisał zaś GRASSER wydanie: Tllustrissimo Do-
mino Octaviano Alerandro, Principi Pronscenst, Domino
'm Berestetsko et Rhezań. — W przypisaniu tóm między
innemi mówi: „Prior autem libellus *) anno 1550 m
gratiam SIGISMUNDI AvGusri, Poloniae Regnum susct-
5
pientis, alter *) vero anno 1580 4Alexdndri Ducis Slu-
censis 3) consertplus fmtt. Deprehendi utrumque manu-
scriptum apud amicum quendam inter chartas celeberrimi
quondam Typographi Perni PERNAE cw ut ederetur ex
Polonia missus fuit. Od str. 1—41 frg. Mtichalona, od
42— 58 de diis Samagitarum; od 58 — 60 de religtone
Armeniorum str. 60 — 64 de mitio regimimis STEPHANI
BATHORI 7egt8.
Przytoczyłem z umysłu cały ten tytuł raz dla wy-
gody przyszłych pisarzy naszćj literatury, potóm, że
w ciągu dalszym do niego odwołać się przyjdzie.
A nasamprzód poruszę pytanie bibliograficzne, czy
rzeczywiście wydanie GRASSERA jest piórwszóm? jak to
wygłasza tytuł: „me primum ec manuserypto authen-
tico edita” i jak w skutek napisu utrzymuje MANNHARDT.
Twierdzę stanowczo, że nie. Albowiem na stronie 6
(83) 5) pisze ŁASICKI, że podług MICHALONA rzecz wła-
śnie co opowiedziana o początkach narodu litewskiego
ma się inaczój *). Jakże Kasrcki mógł odwołać się do
MIOHALONA, gdyby było prawdą, co wydawca GRASSER
powiada, że jedno i drugie dzieło „teraz po pierw-
szy raz wydane zostało? 7). Bo że wyrazy te nie
do samego KASICKIEGO się odnoszą wyraźnie świadczą
słowa: oba manuskrypta (t. j. manuskrypt MICHALONA
i ŁASICKIEGO) znalazłem itd. *).
Z tego przynajmnuićj tyle na pewno wypada, — je-
żeli tym słowom jakąkolwiek przypiszemy wagę— że
dzieło MrioHALONA było już wydane, nim ŁAsIcki swoje
napisał, skoro się doń powołuje; ale to tóż wystarczy
6
do obalenia wiarogodności wydawcy GRASSERA. A tym-
czasem o nie 'więcój nam nie chodzi. — Ale czytamy
„dalój w przypisaniu GRASSERA, Że PASIOKI ofiarował
swą rozprawę ALEKSANDROWI książęciu Słuckiemu. Gdzie
się o tem GRASSER dowiedział? niezawodnie z dziełka
samego; gdzie się więc podziało to przypisanie, (albo
owe MICHALONA in graliam Stgismundh 7) Czemuż GRaAs-
sER dedykacyj owych nie wydrukował, tylko krótko 0
nich wspomniał? Wszakże znaną jest rzeczą, że przy-
pisania w owym wieku były dosyć obszerne i nieraz
ciekawe rzucają światło na osobiste stósunki i pisarza
i tego, któremu praca poświęcona. Otóż nie z innego
powodu, jedno z tego, że GRASSER idąc znów za zwy-
czajem ówczesnym, wydając ua nowo powyższe roz-
prawy pominął przypisania do pierwszego wydania, a
poświęcił przedruki Jaśnie Oświeconemu Panu OKTA-
WIANOWI ALEKSANDROWI, książęciu Prońskiemu itd.
Tak czyniono powszechnie lubo niekiedy zostawiano i
dedykacyje wydań dawniejszych 9).
Otóż z tych powodów wnioskuję, że nietylko Mr-
OHALO ale i ŁASICKI pierw od wydania GRASSERA były
wyszły. Zważywszy zaś, że pisarze jak naszego tak mia-
nowicie ówczesnego wieku starali się zaraz po napisa-
niu dzieło swe podać do druku, z dat przez samego
GRASSERA podanych wnioskować można, że MIOHALONA
fragmina wyszły w roku samym albo po rok 1550, ŁA-
SIOKIEGO zaś rozprawa w roku albo po rok 1580.
Zwyczajnie (prócz nowego MANNHARDTA) podają
trzy wydania ŁASICKIEGO t. j.
1. mniemana ed. prznceps GRASSERA 1615.
2. ed. ELZEVIRA z r. 1627 (pr. 290—309).
3, ed. ELZRYIRĄ z r, 1642 (str. 270—287),
T
Wydania ELZPWIROWSKIE nie są kompletne i błę-
dami oszpecone, które przeszły po największćj części
z ed. GRASSERA. Z tego już wnioskować można, jak wa-
żną byłoby rzeczą znaleść edycyją wcześniejszą, może
poprawniejszą. ADAM RoGALSKI tłumaczył rozprawę de
diis Samagitarum na polskie '9), ale poopuszczał to, co
jemu się zdawało, że do rzeczy nie należy. Zaiste do-
wolność do wysokiego posunięta stopnia; któż ręczyć
może, że tłumacz się nie omylił? I otóż wszystko coś-
my dotąd znali.
Tymczasem udało mi się w bibl. hr. KRASIŃSKIEGO
przypadkiem wynaleść edycyją dotąd przez nikogo nie
wspomnioną. Znajduje się ona przy mało albo wcale
nieznanćj edycyi HERBURTA, która wyszła w Bazylei u
LvuDWIKA KOENIGA r. 1615 77).
Dziwną rzeczą, że na tytule czytamy, że i Mr-
CHAJŁO i ŁASICKI znów z manuskryptu wydani, i to w tym
samym roku (1615) i w tćj samój Bazylei, co i wydanie
GRASSERA— Wygląda to jakoś na reklamę księgarską.
Czy zaś rzeczona edycyja jest tylko przedrukiem GRas-
SERA lub tóż na odwrót, czy tóćż do jednego odnoszą
się źródła, albo czy nie są jedną i tą samą edycyją,
już o tóm przekonać się nie mógłem, albowiem z przy-
toczonego egzemplarza HERBURTA, który miałem w rę-
ku, niezawodnie złodziej albo tak nazwany amator
wydarł rozprawy ani sobie ani komu na korzyść, ani
nauce na pożytek. Nie tracę tjednak nadziei, że
gdziekolwiek u nas lub za krajem znajdzie się wymie-
niona edycyja HERBURTA w całości, a wtenczas ostate-
cznie rzecz się wyświęci.
Z powyższego wypadałoby, że powinno być sześć
wydań de diis Samagitarum a mianowicie:
Kd. princeps około 1580 (Amstelodami ?)
Kd. GRAssERa w Bazylei 1615 u WALDKIRCHA.
Ed. Bazylejska z r. 1615 u Lun. KopNiaa '').
Ed. Klzewira z r. 1627.
. Kd. Elzewira z r. 1642.
6. Kd. MANNHARDTĄ z r. 1868.
a jeżeli przedruk nie całkowity JAKUBA GRIMMA umie-
szczony w HAUPTA: Zeitschrift fiir deutsches Alterthum
L 138—149 w to wliczymy, byłoby to wydanie siódme **).
0 2 zat >
* *
Załatwiwszy i sprostowawszy w sposób możliwy
kwestyją wydań, przejdziemy do rozbioru dalszego; a
nasamprzód pomówimy o czasie napisania dziełka.
P. MANNHARDT niezawodnie w mniemaniu, że GuA-
GNINA: Sarmałiae Europcae descriptio wyszło po raz
pierwszy w Spirze 1581 '%), utrzymuje że ŁASICKI roz-
prawę 6 bożkach żmudzkich napisał między rokiem
1581—1582 **); innego powodu nie mógłem się doczy-
tać ni wywnioskować; w Łasrckrm zaś nietylko znajdu-
jemy wyjątki **), ale nawet po nazwisku wymienionego
GrUĄGNINA **). Tymczasem pierwsze wydanie GUAGNINA
wyszło w Krakowie u WrERzBręTY r. 1578 '7) a wyda-
nie Spirskie już jest przedrukiem. Dlatego ŁASICKI nie
potrzebował korzystać z manuskryptu GUAGNINA *'5) ani
pisać po roku 1580. GRAsseR drukując ŁASICKIEGO,
' powodowany zwykłą spekulacyją księgarską mógł powie-
dzieć dla zaciekawienia, że drukuje z manuskryptu, i że
jego wydanie jest pierwszóm, ale z prawdą nie potrze-
bował się mijać podawając, że rzecz sama napisana r.
1580. Tu nie było powodu do skłamania. |
Małćj wagi jest, że zamiast ŁASICZKI '9) należy
się pisać KASICKI, pomimo to, że autor sam w przed-
mowie do Olades Dantiscana pisze się przez cz.
W XVI wieku i późnićj odpowiednie imiona własne pi-
sano wprawdzie na-czńł ale niezawodnie wymawiano je
chł, już z tój prostćj przyczyny, nie wchodząc w kwe-
styje gramatyczne, aby odróżnić adjecwum przeszłe
w imię własne od diminutivum.
Życiorys KASICKIEGO Od strony 25 (102) wzięty
Z NIESIECKIEGO możnaby uzupełnić, a w niektórych miej-
scach i sprostować, mianowicie ze sumiennych prac Łu-
KASZEWICZA */), który co do ŁAsiokimao szedł za WĘ-
GIERSKIM i TURNOWSKIM. Datę urodzenia podaje nam
KukaAszEwICZz 1534 bez przytoczenia źródła *% ); roku
1558 był Łasrcki we Francyi *') niezawodnie jako to-
warzysz syna (czy synów) KROTOWSKIEGO, wojewody
inowrocławskiego **). Roku 1564 był obecny przy zgo-
nie Kalwina w Genewie *). Roku 1567 w kwietniu był
w Heidelbergu **); roku 1571 powracając ze Strasburga,
pojechał do Bolesławie i do Pragi. Dotąd tyle tylko
zebrałem szczegółów do życia ŁASICKIEGO; mało tego,
ale przynajmnićj ' oparte na źródłach. Szkoda że nam
ŁUKASZEWICZ nie podał Źródła mówiąc: że MKASIOKI
wcześnie musiał się dać poznać z nauki swojój, gdy go
- JAN KRoTowskI wojewoda inowrocławski powołał na
nauczyciela do syna swego JANA *)%,
Z PAPROCKIEGO *%) dowiadujemy się bliższych szcze-
gółów o wojewodzie; był to wielki i możny pan i nie
małego w kraju znaczenia. Posłował on r. 1570 razem
z MIKOŁAJEM TALWOSZEM, starostą Mińskim 7) z Lm-
2
10
SZCZYŃSKIM, starostą Radziejowskim i z ANDRZEJEM
CHARYTANOWICZEM Litwinem, sekretarzem Jego Królew-
skićj Mości, pod przewodnictwem zacnego KAZIMIER-
SKIEGO; dowiadujemy się także, że był akatolikiem **),
to nam wyjaśnia stósunek z akatolikiem PKasrckim. Syn
jego także JAN, urodzony z drugićj żony, z domu ŁA-
TALSKIEJ, herbu Prawdzie, córki Wojewody Poznańskie-
go, był kasztelanem inowrocławskim i pan catholicissimus
i prawie ozdoba domu KROTOWSKICH; umarł 1588. I ta
wiadomość posłużyć nam może za wskazówkę, dla cze-
go akatolik ŁASIOkI z domu KROTOWSKICH się wyniósł.
Łukaszewicz twierdzi, że ŁASICKI tegoz JANA był na-
uczycielem ; ale być może, że braci jego przyrodnich.
Wojewoda bowiem pojął trzecią żonę, z domu OSTRO-
RÓG, z którćj miał synów: JAKUBA i ANDRZFJA.
Z Wielkopolski udał się ŁAsIokir na Litwę; dla
oceny krytycznćj ważną rzeczą, bodaj nie najważniejszą
dociec, w którym to było roku. Ostatnie wiadomości
nasze sięgają końca roku 1577 a wtedy znajdował się
jeszcze w Wielkopolsce, w Barcinie. Roku 1580 był
już na Litwie, bo wtedy właśnie ukończył swe plagiaty,
którym nadał miano de diis Samagitarum. (Cóżby go
było powodowało do napisania wiadomości o bóstwach
żmudzkich, gdyby się nie był już zetknął z ludem żmudz-
kim? W Lutym roku 1582 był w'Krakowie; o tóm świad-
czy podpis przedmowy do dzieła: /)e Russorum ete. re-
ligione cte. *9). Ważną jest rzeczą, że przypisał to dzieło
JANOWI HLEBOWICOWI, kasztelanowi mińskiemu, którego
dzieci wychowywał w Wilnie; bo to dowodzi, że Ła-
SIOKI już był na Litwie. Po co Łasicki jeździł do Kra-
kowa, na pewno nie wiem. Dnia 10 Maja 1584 podpi-
11
sał we Wilnie dedykacyją dzieła: Pro Vołano et pu-
riore religione ele. scriptum apologeticum *').
Wyjazd więc £ŁasIokieao na Litwę przypada po
rok 1577 a przed r. 1583. Wiemy zaś że pisemko de dits
Samagitarum napisane zostało r. 1580. Idzie teraz o to,
czy w przeciągu tych trzech laż t.j. między 1577—1580
ŁASICKI tyle miał czasu, albo czy zajęcia jego były tego
rodzaju, żeby się mógł obeznać z językiem żmudzkim albo
w ogóle z ludem żmudzkim. Zdaniem mojóm ŁASIOKI
bynajmnićj się o to nie troszczył. Obowiązki wychowa-
nia dwóch HreBowrców niezawodnie zabierały mu wie-
le czasu; następnie stósunki jego z uczonymi różnowier-
cami jak np. z ANDRZEJEM WOLANEM 1 innymi, resztę
wyczerpywały mu czasu, zwłaszcza że wspólnie z nimi
staczał walki przeciw katolikom.
Na wyuczenie się więc języka żmudzkiego niemiał
czasu i niemiał też najmniejszego do tego powodu. —
Wychowańców uczył czy po polsku, czy po łacinie, a
z katolikami wojował po łacinie. Ostatecznie przy roz-
biorze jego dziełka jak najdowodnićj okaże się jego
nieznajomość rzeczonego języka.
Trafił zaś Łasrckr na Litwę tym sposobem: JAN
HrEBowic, Podskarbi najwyższy W. Ks. Litewskiego,
ożenił się z córką wojewody Krotowskiego, którą tenże
miał z pierwszego małżeństwa; była ona zatćm przyro-
dnią siostrą kasztelana JANA. Imiona dzieci HLEBOWI-
oowzJ, których Łasioki był nauczycielem, podaje Łu-
KASZRWICZ $!): MIKOŁAJ 1 WOJCIECH; PAPROCKI zaś **)
JAN i MIKOŁAJ. Kto ma słuszność za sobą, nie wiem **).
Węzły więc krewieństwa istniejące między KRo-
TOWSKIMI a HuEBOWICAMI. wyjaśniają nam przeniesie-
nie się ŁasickiecGo z Wielkopolski do Litwy. Zresztą
12
niezawodnie i JAN KROTOWSKI, jako gorliwy katolik
mógł wpłynąć na rozłączenie się KASICKIEGO Z KRO-
TOWSKIEMI **). |
MANNHARDT udziela ŁASICKIRMU godność poselską
do dworów obeych, opierając się podobno na dopełnie-
niach drugiego wydania NIESIECKIEGO; te dopełnienia
nie mają wartości i wiarogodności, dopóki ich krytyka
nie oczyści. Pochodzą one poczęści od szlachty nowszój
otaczającćj ciemne swe pochodzenie aureolą niekiedy wy-
marzoną. Ja biorę przytoczenie podane przez ŁUuKASZEWI-
cza z niewiadomego mi źródła, które głosi: Był zaś
ŁASIOKI ..... tak wielkiego znaczenia, że król STEFAN
do obcych dworów jego wysyłał *). Być może, że za
- pośrednictwem WoOLANA mógł się poznać ŁASIORI z Ra-
DZIWIŁŁEM, który go do podobnych mógł użyć posług;
ale prawdopodobniejszćm jest, że powołanie ŁUKASZRE-
WICZA wyjęte jest z pism protestanta, w których współ-
wierca chciał wynieść do takićj godności współwiercę.
Pasmo dni dalszych ŁASICKIEGO niezhane mi wcale;
ostatnią wiadomość daje o sobie r. 1599 posyłając ba-
„ronowi KAROLOWI a ZEROTYN Mistoryją swoją Braci
Czeskich *%). Na tych wzmiankach poprzestanę i przej-
dę teraz do rozbioru treści dziełka, które naszą wzbu-
dziło ciekawość i zajęcie, do czego źródłowe pismo ma
wszelkie prawo.
Dziełko ŁASICKIEGO nazywa znakomity badacz
JAKÓB GRrmm nadzwyczaj ważnóm dla mytologii litew-
18
skićj 37). To samo powtarza MANNHARDT 38) i z takióm -
uprzedzeniem przystępujemy do rozbioru krytycznego.
Słusznie i sprawiedliwie zauważył MANNHARDT, że
pisemko ŁASICKIEGO jest kompilacyją 1) z pism roz-
maitych kronikarzy, 2) z notat piśmiennych czy
ustnych JAKÓBA LASKOWSKIEGO, 3) z rozprawy MALEC-
KIEGO; czwartą nareszcie część stanowią własne uwagi,
z których kilka tu i owdzie i w powyżćj wymienionych
częściach powtrącał. Takim porządkiem tóż idą części
po sobie, tylko że MALEOKRI na ostatnićm stoi miejscu;
celem zaś lepszego ich przejrzenia i uformowania sądu
rozpatrzymy je w dogodniejszym dla nas porządku.
Uwagi własne a mianowicie ustęp o czci świę-
tych, nie mają żadnego wewnętrznego związku z po-
przedzającóm. Tak twierdzi p. MANNHARDT a JAKÓB
GRimu zgoła utrzymuje, że ustęp ten dopiero po wy-
kończeniu rozprawy został wsunięty *%). Nie podzielam
tego zdania. Zważywszy bowiem, że ŁASICRI już po-
przednio wyliczył bóstwa i niby bóstwa żmudzkie, a
pomiędzy temi rozmaitych opiekunów rodzin, rodów,
ziem, opiekunów kowali, świń, koni, owiec itd., więc
przy tćj tak poręczn j a może umyślnie wyszukanćj
sposobności, chciał jako akatolik wycieczkę uczynić
przeciwko czci świętych w kościele katolickim. — Ztąd
kreśli paralelę pomiędzy pogaństwem żmudzkićm a ko-
ściołem katolickim, oczywiście w tym jedynie celu, że
"chciał rzeczony kościół stawić na równi z pogańskióm
wierzeniem *). ŁASICKI nawet wyraźnie to oświadcza *!):
Wyliczywszy bóstwa żmudzkie powiada: Te otóż i inne
jeszcze są bogi ludu żmudzkiego...... ale Bóg chrze-
Ścian tylko jest jeden t. j. Ojciec, Syn i Duch święty.
A jednak wielu jest chrześcian, którzy nie kontentując
14
się bynajmnićj tym jednym wszechmocnym Bogiem, na-
śladując już to Zmudzinów, już to Pogan starożytnych *?),
utworzyli sobie innych opiekunów itd., i odtąd wymie-
nia całe szeregi owych opiekunów tj. św. Pańskich.
A zatóm jest związek i to związek ścisły pomię-
dzy owemi częściami i zdanie JAKÓBA GRIMMA nie ma
żadnćj podstawy; niemnićj zdanie MANNHARDTA uważam
za mylne. W tćj właśnie części wykazuje się cała ten-
dencyja pisemka.
Część następna a ostatnia w rozprawie ŁAsIo-
KIEGO jest tylko przepisaniem rozprawy bardzo ważnćj
JANA MALECKIEGO, pastora z Ełku *3). MANNHARDT sta-
tecznie go nazywa „MArLErIUs* z powodu że MALFECKI
w łacińskich i niemieckich pismach, a nawet i w nie-
których polskich tak rodowe swe nazwisko przeobraził.
W ogóle na innóm miejscu rozprawimy się o rozmaite
nazwy, pod jakiemi się Malecki w literaturze naszćj po-
jawia **). Podług porównań MANNHARDTA Hasicki prze-
drukował tę część z wydania sporządzonego przez HIrk-
RONYMA, syna Jana Maleckiego, które wyszło r. 1568
in 4to; pierwsze zaś wydanie ukazało się r. 1551 *5).
'W ogóle owa rozprawa MALECKIEGO nie mało narobiła
wrzawy w owym zamieszkami religijnemi poruszonym
czasie i bardzo często ją przedrukowywano **). Za po-
wód do napisania przytacza sam MALFROKI elegią Jerze-
go Sabina *%7), napisaną do kardynała Bembi **). Pisze
w nićj SABINUs, że dostał się na północ (do Królewca)
aby oświecić lud, który gruby i dziki dotąd nie zna jesz-
cze prawdziwego Boga, lecz ubóstwia węże czarne (wła-
15
Ściwie caeruleos) i żertwy czyni bogom ze zabitego ko-
zła 49%), Jan Malecki dostał od syna swego Hieronyma
ową elegią a przeczytawszy ustęp o poganizmie Prusa-
ków napisał wyżćj wspomnioną rozprawę w kształ-
cie listu do Sabina *9).
Źródła, z których czerpał Malecki obiecuje nam
Dr. MANNHARDT na innóm wykazać miejscu; — nieza-
wodnie przy rozbiorze ciekawego i nadzwyczaj rzadkie-
go Sudauerbuchlein, które on wykrył *').
Y-
3
Dwie powyższe części o których wspomnieliśmy,
są opuszczone we wydaniach Klzewirowskich. Pozo-
staje nam rozprawić się jeszcze z częścią wstępną 1 z czę-
ścią główną całego pisemka.
Część wstępna przerobiona i skompilowana
z rozmaitych autorów, kronikarzy, jak to wykazuje pan
MANNHARDT pag. 48 z MIecHowiry (DŁUGOSZA), z GUA-
GNINA i jak uzupełniam, z MIOHALONA (MINGAJŁO). Mo-
dlitwy wyjęte z GuagNiNa są tylko łacińskie; gdyby
ŁASICRI był umiał po żmudzku, byłby nam niezawodnie
przytoczył całą formułkę po litewsku. Rozbiór tych mo-
dlitw uczynimy na innóm miejscu, mówiąc głównie o
GUAGNINIE; teraz zwrócimy się do treści głównćj; jest
to u ŁASIOKIEGO z porządku część druga, którą z umy-
„słu na sam koniec zostawiliśmy, albowiem o nićj wła-
śnie rozpiszemy się obszernićj.
Część główna i właściwa treść do tytułu de
Diis Samagitarum zasługuje na uwagę szczególną, raz
dla stósunku właściwego autora JAKÓBA LASKOWSKIEGO
do ŁASIOKIEGO, a następnie dla treści samćój.
16
Któż jest JARÓB Laskowski? ŁASIOKI nam powia-
da, że w liczbie dygnitarzy mniejszego znaczenia jak
JAN Kiszka, wtedy starosta żmudzki, był JAKÓB LaA-
SKOWSKI, szlachcie polski, z Wojew. Kaliskiego, od któ-
rego powziąłem tę wiadomość?) Wyraz „był*
dowodzi, że w czasie napisania rozprawy ŁASICKIEGO,
LASKOWSKI już nie piastował swego urzędu. On, jak
mówi dalój PASIOKI, zwracał ludzi ku dobremu, a speł-
niając rozkaz króla Zyamuwra Auausra, wyznaczał Zmu-
dzinom stałe mieszkania i opatrzenie. Dr. MANNHARDT
słusznie mieni go tym samym, o którym PAPROCKI pi-
sze pod herbem Bróg albo Leszczyc: „Dom Laskow-
SKIOH w Kaliskiem Wojew. znaczny; wieku mego był
JARÓB Rewizorem ziemi Źmudzkićj*.
Nad to więcćj nie wiemy; p. MANNHARDT Opiera-
jąc się na relacyi STANISŁAWA SARNIOKIEGO domyśla
się jakoby rewizorstwo przypadało między 1568—1572;
ale odwoływanie się tutaj do SaRNICKIEGO dowodzi,
jedno to, że w ogóle wysłano wówczas rewizorów
czyli lustratorów. Urząd ten z dawniejszych czasów
był znany, a wybierani zwykle z liczby sekretarzy kró-
lewskich, rozmaitą służbę czynili. Wspomnieni przez
SARNICKIEGO rewizorowie przepatrzyć mieli kraje, berłu
polskiemu podległe, mieli oni jeździć po wszystkich zie-
miach polskich 1 „omnia fideliter oculis suis perlustra-
re 55), Takie przepatrywanie ziem, zamków i grodów
najczęścićj na nich przypadało, więc tćż od tego na-
zwano ich Rewizorami a późnićj Lustratorami. Na-
szego zaś JAKÓBA obowiązkiem było dłużćj na ziemi
Zmudzkićj przebywać; nie było zadaniem jego spisać i
przepatrywać i opisać wsie, grody, zamki, w jakim się
stanie znajdują, lecz rozdzielać Żmudzinom grunta. —
17
Wymierzyć zaś czterdzieści tysięcy włók ziemi (jugera),
i po trzy porozdzielać wieśniakom 5*) nie mało wymaga
i zachodu i czasu, zwłaszcza że wszystko niezawodnie
na piśmie skonfirmowane zostało. Otóż nam przede-
wszystkióm o tóm pamiętać należy przy ocenieniu jego
uwag. Czyniąc poszukiwania w archiwum głównćm kró-
lestwa, znalazłem wprawdzie w aktach koronnych: La-
SKOWSKI STANISŁAW syn JAKÓBA pod r. 1576 ale nic
więcćj, coby jakiekolwiek światło rzucić mogło na kwe-
styją nas obchodzącą. Być może że dalćj śledząc, dojść
można z czasem do pożądanych wiadomości: atoli dotąd
daremne były moje zabiegi **).
Jakim zaś sposobem Łasrokr doszedł do uwag
podług wszelkiego prawdopodobieństwa ustnych Laskow-
SKIEGO, trudno przy dzisiejszym braku źródeł dociec.
Czy ŁasIoki widział LASKOWSKIEGO na Litwie, czy tóż
w Wielkopolsce, rzecz wprawdzie o tyle ciekawa, o ile-
by ona wyświeciła wzajemne stósunki, ale ostatecznie
dla nas teraz zawsze główniejszą jest rzeczą, że ŁASIc-
KI uwagom LĄSKOWSKIEGO zapewne na ślepo zawierzył,
ponieważ on do r. 1580 t. j. do czasu napisania swój
rozprawy po żmudzku umieć nie mógł. Dalćj dla oceny
źródła t. j. treści przez ŁASIOKIEGO podanćj i to jest
ważne, że LASKOWSKI, jak to udowodnić się starałem,
sam długo zabawiał na Żmudzi a to w dobrach stoło-
wych królewskich; bo innych przecież w takich obsza-
rach (40,000 włók) rozmierzać i wieśniakom porozdzie-
lać nie mógł; zresztą obdarzeni wieśniacy nikomu pry-
watnemu, lecz prócz innych drobniejszych dochodów
płacili królowi po pięć złotych rocznie. Otóż Kasoki
poznawszy LASKOWSKIEGO mógł mu uwierzyć, tak samo
jak i my byśmy jemu wierzyli co do opisu faktycznych
3
18
jakich ówcześnie wydarzeń na Żmudzi. Ale tutaj nam
jeszcze o jedno chodzi; dla krytyki także wcale nie
obojętną jest rzeczą wiedzieć, że LASKOWSKI z domu
nie umiał po żmudzku, bo trudno przypuścić, aby ka-
liszznin język ten znał. Ztąd wniosek uzasadniony, że
formy w języku żmudzkim podane, mogą być błędne,
zwłaszcza jeżeli wypowiedziane były z pamięci.
ŁASICKI wcale nic nie umiał po żmudzku; on jako Wiel-
kopolanin żył w zachodnich ziemiach Królestwa Polskie-
go i za granicą nie mało czasu zabawiał, a dostawszy
się na Litwę, zupełnie innemi sprawami się zajmował
jak językiem żmudzkim. I otóż wyrozumowaliśmy sobie
stanowisko, z jakiego zapatrywać się trzeba przy oce-
nieniu tekstu LASKOWSKO -ŁASICKIEGO.
W tekscie tym upatruję daleko więcćj błędów ni-
żeli upatrzył MANNHARDT **). Idę jeszcze dalćj i twier-
dzę na mocy powyższych poszukiwań co do osobistości
dwóch głównych autorów ina mocy badań tekstu poni-
żćj wyszczególnionych: że wielu rzeczy KASICKI nie
spamiętał i w skutek tego ze sobą pomie-
szał; że wielu rzeczy sam LASKOWSKI nie rozu-
miał atóm mnićj ŁAsIcki, któremu wcale nie
szło o prawdę i sprawdzenie uwag LASKoW-
SKIEGO; jego jedynym celem i głównym było,
poniżenie kościoła katolickiego przez zró-
wnanie czci świętych ze czcią oddaną boż-
kom pogańskim; dalój twierdzę, że jakiś facetus,
albo tóż wszystkich Nielitwinów podejrzy-
wający Litwin, w niektórych rzeczach za-
żartował sobie i grubo z LASKOWSKIEGO, podawa-
Jąc mu przedmioty za bożków, o których trudno przy-
puścić, aby je czczono. Albo tóż LASKOWSKI sam
19
zwiódł PaAsIokrEGo? Któż to teraz odgadnąć potrafi ?
takby się prawie zdawało, bo przecież na seryjo nie
weęzmiemy np. tego co ŁASTORI mówi: Pzało juvenłus
sponsam adductura sponso sacrum facit *'). Litewskie
Piźe znaczy cunmus. QCzyż to nie żart rubaszny, czy
to nie czyste drwiny z takiego co po litewsku zgoła nie
rozumie? Trudno mi przypuścić, żeby znaczenia powyż-
szego wyrazu hie miał znać LASKOWSKI, który przecież
znaczny przeciąg czasu zabawiał na Żmudzi i to wśród
ludności wiejskićj, nazywającćj rzeczy właściwćm mia-
nem. (Gdyby Laskowski był katolikiem 5%), mógłbym
pomyśleć że chciał ŁAsICkIEGO okryć śmiesznością,
zwłaszcza wiedząc że tenże podówczas znany już pi-
sarz z uwag jego skorzysta. Ale bądź co bądź, pomi-
nąwszy wszelkie domysły i wnioski i trzymając się co
do słowa przekazanego tekstu, przekonywamy się, że
z pobłażaniem powiedziawszy, zawićra on nonsens, nieprzy-
zwoitość. A cóż na to nasi pisarze mytologii litewskićj,
którzy na miejscu wiele rzeczy sprawdzić mogli? Otóż
NARBUTT 59%) robi z Piźe boga miłości, amorka; czy to
nie wyborne? A KRAszewski 59) w ślad za nim idąc,
bierze w pomoc Kupidyna a dalój nawet indyjskiego
Kama %'). NARBUTT bowiem pisze: Kaunis bożek mi-
łości, syn bogini Milde (?) Kupidyn litewski (!). Inaczćj
zowie się Pizio (!!). NARBUrr tak apodyktycznie pisze,
jakoby to rzecz była powszechnie znana i uzasadniona.
Forma Kaunis jest błędną; są we wierzeniu li-
tewskióm demony znane z nazwy kaukai od kaukas
krośnię. Kaukai (plur. u ŁASIoKIEGO: kaucie) są to kar-
lątka brodate, nie wyższe nad palec jeden, a wi lzą je
jedno ci, którzy w nie wierzą, inni zaś nie. Gdzie one
przebywają tam szczęście się mnoży z dobytkiem. Ma-
20
LECKI nazywa je Barstuccae. I ta forma błędna, le-
pićj od niego pisze SrRygkowski: Parstuki. Noszą
one rozmaite nazwy, odnoszące się mianowicie do pier-
wiastku prst, parst, oznaczającego palec.— Że zaś
po litewsku palec: pirsztis więc radnićj nazwać je
Pirsztukai; w polskićm ten pierwiastek znajdujemy
we wyrazach na-parst-e-k, pierścień t. j. perst-e-ń. In-
dzićj nazywają się takie karlątka po prostu niksztis
t.j. pierwszy palec, wielki palec, czyli ksiuk, niemiec-
kie Daumen, ztąd Daiumling krośnię. SCHLBICHER **)
podaje nam powiastkę litewską o takićm krośnięciu:
ape nikszti. Znamy także diminutwum: niksztu-
kai; we Wielkopolsce słyszałem wyraz krześlak ale
w znaczeniu poczwary, bo demony i bóstwa pogańskie
przechodzić zwykły po zaprowadzeniu chrześciaństwa
w złe duchy, potwory, czarownice itp. Polacy na Pru-
sach i na Pomorzu znali je i dotąd znają pod nazwą
krośniąta, dremni (ft. j. drobni) i drumne (t. j.
drobne, małe); chodzą one zazwyczaj w czerwonych cza-
peczkach i w sukniach czerwonych *%). W Lubelskiem
nazywają je „sporysze* od przysparzania dobytku.
I otóż do tego rodzaju istół mniemanego Kaunis od-
nieść należy. Świadczy nadto o tóm śpiew przytoczony '
przez samego NARBUTTA:
Leciał Kaunis z daleka
Gdzie wieczne lato panuje
To karlątko mnie powiedziało itd. **)
gdzie wyraźnie Kaunis (ma być Kaukas) nazwany
Karlątkiem.
Otóż z tych istót utworzono amorków i porówna-
no je z Piże puściwszy wodze rozbujałój wyobraźni,
21
nieokiełznanćj badaniem naukowóm. Przykładów podo-
bnych objaśnień co nie miara u naszych mytografów a
raczćj bajografów; przez to powstała taka gmatwanina
i las taki, że dzisiaj niewyczerpanćj potrzeba cierpli-
wości i wytrwałości, aby się z niego jako tako wywi-
kłać. Jeżeli więc owe kaukai, o których LASKkowski
dobrze referował ŁAsIokremv, takie sprawiły zagma-
twanie, cóż dopiero się zrobić mogło z tego, czego obaj
nie zrozumieli lub w spaczoućj postaci podali!
Jak powyższe urojone bóstwo stanowczo ze sze-
regu bożków litewskich wymazać trzeba, tak i inne do
godności bóstwa wyniesione istoty i przedmioty, obie-
rzemy ztego najdostojniejszego majestatu i ukażemy
w tych bóstwach utajonych świniarków albo skotarzy,
albo kawał jakiego domostwa, albo schowanie jakie,
albo inne rupiecie a nawet śmiecisko. Atoli nie mam
zamiaru uprzedzać badacza; rzecz sama niech go
przekona; ale i ztego jednego przykładu powziąć mo-
żemy wyobrażenie, w jak lekkomyślny sposób książecz-
ka została spisana, która dziś uchodzi za źródłową.
W następnych uwagach przejdziemy przekazane nam
dłuższe formułki wezwania bóstw itp. a potćm przez
ŁASIOKIEGO wymienione bóstwa, których istotę i zna-
czenie udało mi się wykryć.
MODLITWA PIERWSZA
zawiera prośbę do Perkuna, lit. Perkunas. Znane
to jest bóstwo przynajmnićj z imienia i często zesta-
wiane ze słowiańskim Perkunem. Wywód etymologi-
czny jest przytrudny z powodu niewyjaśnionego /:, któ-
rego w słow. Perun nie ma; podobno i na Litwie mó-
wią także Perunas, ale czy to się stało wpływem
22
słowiańszczyzny nie umiem osądzić. Porr i DELBRUCK
porównywają go z indyjskim Parganja (Pardżanja), który
to wyraz rozkłada się na Par i ganja, w znaczeniu
fale rodzącego. Pierwsza zgłoska wprawdzie się zga-
dza, natomiast przeciwko gan-ja=kunas mówią prawa
głosowni. W litewskióćm trzeba wyraz ów rozdzielić na
per-k-una-s i k uważać za wzmocnienie tematu; naten-
czas zakończenie una-s, odpowie zupełnie polskiemu
plor-un, zwiast-un itp. 5% ). |
Perkunas jest najwyższym bogiem litewskim i pra-
wie jedynym, biorąc to w tóm znaczeniu, jak Zeusa,
Indrę, z ich to przymiotów reszta bogów po największćj
części się rozszczepiła. 0 nim mówi ŁASICKI, że kiedy
zagrzmi na niebie, strwożony wieśniak zdejmuje czap-
kę, a niosąc połeć słoniny po polu, modli się do niego
temi słowy:
Percune devaite niemuski und mana dievvu melsu
tavvi palti miessu, to znaczy: „cołuabe ste neve calamita-
tem in meum agrum immittas, ego vero tibi hamc succt-
diam dabo 55%)*. W tekscie litewskim omyłek nie mało,
więc starano się o poprawkę.
"I tak Lpupweu *%) pisze: „Percune devatte nie mu-
skt und manan dirvan; meldzu taw patam miesam, co
oznaczało: Perkunie bożku nie uderzaj. w moje pole,
ofiaruję ci sam to mięso*.
LELEWEL tekst litewski pogorszył; polskie tłuma-
czenie zrozumiałe, bo złe formy litewskie tłumaczył
przez dobre polskie *7).
NARBUTT w ten sposób poprawia: Perkune dewajte
ne muszki und mama; Tiewe, meldzio tawt paltu messu ;
tłumaczy zaś: „Perkunie bożeczku, nie uderzaj w moje;
23
ojcze! przynoszę Ci z modlitwą pół tuszy tłustego mię-
sa wieprzowego. I to błędne *9).
Lepszą poprawkę daje NESSELMANN: Perkune De-
waiti ne muszki ant mano! Diewe! meldzu tawi palti
mesiu. Gott Perkunas, schlage micht auf das meimyge!
Gott ich bitte, ich werde dir einen schinken schakken **).
ARIELEWICZ pisze: Perkune diewattt nemuszk mt
namuś diewą melstu, tawi palty mesiu, t. j. Perkunie
bożku nie uderzaj w dom, boga będę błagał a tobie
rzucę połeć słoniny 7')*.
MANNHARDT ostatecznie: Perkume devadli! ne mu-
_szki unt mana dirvos, melsu tavi palti messu: t.j. Per-
kum Grottchen! schlage micht auf mem Saatfeld, (darum)
werde ich bitten, ich werde dir eine Speckseite hinwer-
fem 7')*.
- Otóż tak dalece rozchodzą się zdania mężów uczo-
nych; najudatniejszą jeszcze jest poprawka NĘSSELMANNA
i MANNHARDTA. Niezaprzeczenie pisać należy: Perkune
diewaiti ne muszki; bo Perkune — Voce. od Perkunas; die-
waiti = Voc. od diewaitis; ne = nie; muszki odpowie-
dnio do Łasiokieco muski jest starszą formą impe-
rativu za dzisiejsze muszk od muszti = bić, uderzać.
Głównie rozchodzą się zdania począwszy od wyrazów:
und mana dievvu melsu ŁASIORI Vulgata.
und manan dirvan; meldziu LELEWEL.
und mana! Tiewe meldzio NARB.
ant mano! Diewe! meldziu NESSELM.
int namuś; diewą melsiu AKIEL.
unt mana dirvos, melsu MHpr.
Co do form gramatycznych wyrazy unt mana
niezawodnie są dobre; największą trudność przedsta-
wiają wyrazy następne. Gdyby przynajmnićj ŁASIOKI
24
był podał dosłowne tłumaczenie. Ale niezawodnie wy-
razy litewskie mu przepowiedział LASKOWSKI a potóm
mu podał tłumaczenie łacińskie; więc jedno i drugie
z pamięci przepowiedziane nie może mieć owój cechy nie-
zwruszonćj prawdy, nieomylnój tradycyi. Więc cóż nam
pozostaje w obec takiego położenia rzeczy? Otóż nie
innego, jak ile możności wyrazy litewskie zastósować do
myśli „wyrazów łacińskich, a jeśli się i wyrazy zgadzają
tóm lepićj; w obecnym stanie rzeczy zgoda niemożebna. Otóż
pierwsza część zawiera tę myśl: Perkunie nie uderzaj
w moje pole, meve calamitatem m meum agrum Ummit-
tas; wymieniona więc rola, tak jak poprawia i Letn-
WEL i MANNHARDT, a nie dom jak to chce AkrELEWICzZ.
Z tćj przyczyny oświadczam się za poprawką LELEWELA
j MANNHARDTA z tą różnicą, że podam formę lepszą
od LELEWELA, która wcale nie jest litewską a pi-
szę dirvos jak MANNHARDT, od dirva, choć to zbliża się
mnićj do przekazanego tekstu. Następnie zamiast mel-
su (Maer) wolę czytać, meldziu, dlatego że wła--
śnie w owćj przygodzie się prosi i modli, więc forma
praesentis stósowniejsza, dalej że dla słowa wtrą-
conego także praesens stósowniejsze; ostatecznie pisząc
melsu, t. j. futurum, będę się modlił, to je trzeba połą-
czyć z następnym predykatem przez spójnik dr t. j. mel-
suir messiu, czego w tekscie niema.
Pozostaje nam jeszcze pomówić o wyrazie osta-
tnim. ŁASIORI pisze miessu tłomaczy: dabo
LELEWEL „ miessan ż mięso
NARBUTT (paltu) messu „ razem z tłuszczem
półtuszy mięsa wie-
przowego.
23)
NRSSELMANN pisze mesiu tłumaczy: poślę.
MANNHARDT „ mesSsu a rzucę.
AKIELEWICZ „, mesiu 4 rzucę.
Wyraz ten wziąść w rozumieniu mięsa jest rze-
czą niepodobną; poprzedzające bowiem paltis znaczy
połeć słoniny samo przez się; następnie messu
byłby gen. plur. a przecież jeszcze nikt nie mówił ani
nie słyszał o połci miąs. Forma Lelewelowska ma
być Acc. ale w tćj formie nie zna go już język litew-
ski; ani wyrazu poprzedniego patan w znaczeniu „sam
to*.
Wszyscy inni zgadzają się na mesiu rzucę t. j.
fut. od mesti miotać, rzucić; na tobym się chętnie
pisał przedewszystkim, że nie potrzeba naruszyć prze-
kazanego tekstu. Atoli ja nie mogę się oswoić tą my-
ślą, aby bogom rzucano, miotano ofiary. Wprawdzie
duszom błąkającym się po świecie przy obchodzie ich
pamięci ciskano potrawy — (albo zastawiano je-
dzenie przy grobach); ale przy ofiarach składanych bo-
gom, kapłani i ofiarujący spożywali sami żertwę w
cześć bogom— a resztki kości i t. p. zakopywano; albo
tóż zastawiano z uszanowaniem potrawy jak n. p. Per-
grudiusowi (tak czytać należy: a nie Pergrubrius etc. jak
wszyscy inni czytają) i Pirsztukom. Bo to jeszcze py-
tanie, czy Gwagnina Zemiennik, dla którego „z każ-
dćój miski troszkę wziąwszy rzucają Litwini w każdy
"kąt domu modląc się temi wyrazy: Przyjmij Ziemiennik
łaskawym umysłem tę ofiarę i wesoło ją spożywaj *;
więc czy ten Ziemiennik tutaj stósowną jest formą
a czy raczój nie należy pisać Ziamelik, odnoszące
się do dusz zmarłych. Jeżeli zaś LASkowski opowia-
dając Łasiokiemu obyczaje Litwinów dowcipkując mó-
4
20
wił, że po nawałności wieśniak sam zjada połeć, nie
dawszy nic Perkunowi, mówił prawdę; ale tego rozu-
mieć nie trzeba w tóćm znaczeniu, jakoby wieśniak Per-
kuna oszukiwał. Litwin jadł, pił, biesiadował na cześć
bogom, tak jak się modlił. Zważywszy więc, że wyraz
ten mesiu nie jest stósowny i że ŁASICKI oddaje go
przez: dabo, wnioskuję, że czytać trzeba niesziu =
offeram dabo t. j. zaniosę ci w ofierze, a więc czytaćby
wypadało: Perkune diewaiti! ne muszki unt mana dir-
vos, meldziu, tawi palti niesziu; t.j. Perkunie bożeczku
nie uderzaj w moje pole, proszę, dam ci połeć (w o-
fierze).
Otóż takiby był wypadek, gdybyśmy jak najmnićj
tekstu naruszali. Ale możnaby i tak rozumować. Ponie-
waż LASKOWSKI ustnie opowiadał ŁASICKIEMU 0 bał-
wochwalstwie Litwinów, zdarzyć się mogło, że pamięć
go zawiodła i poopuszczał wyrazy jakie. Bo mnie się
wszystko zdaje, że po wyrazie dirvos wyraz jeden wy-
padł, czy z winy opowiadającego, czy piszącego, czy
tóż ustawiającego czcionki. Dajmy na to, że tak się
modlono: Perkune diewaiti, ne muszki unt mana diron,
diewe miels, tawi palti niesziu. Otóż n. p. układający
czcionki omylony podobieństwem i blizkością wyrazów
dirvos i diewe, jeden z nich przeoczył? Wtenczas po
polsku brzmi modlitewka: Perkunie bożeczku, nie ude-
rzaj w moje pole, boże miły, zaniosę ci połeć (w ofierze).
MODLITWA WTORA
zawiera prośbę do Waisgamta.
ŁASICKI powiada, że na trzeci dzień po lłgach,
(Ilges znaczy długie święta, obchodzone na początku
Października) dziewczyny wzywają „ Vaisganthos deum*,
20
aby w obfitości udzielił im długiego lnu i konopi. Naj-
smuklejsza z nich kładzie zanadry placki Sikes zwa-
ne, staje jedną nogą na zydlu, podnosi w górę rękę
lewą, w którćj trzyma długie łyka czy włókna lipowe
lub wiązowe, prawą zaś wznosi naczynie z piwem 1 w te
odzywa się słowa: „ Watzganthos devaite auging mani h- |
nus teip Ugies Ww mami, mie duok mumus mogus etthi.*
Wateganthos, inqut, produc nobis tam altum linum, quam
ego nunc alta sum; neve nos nudos imcedere permittas **).
Narbutt (p. 317) z małą odmianą tak pisze:
Waizgantos Dewajte, auging mums lnu tejp utgtes,
kajp mum; ne duog mums nuogos ejtt. Bożku Waiżgan-
tos rozmnóż nam len tak długi, jak ja; nie dozwalaj,
abyśmy nagie chodziły. * 1 tu błędów bardzo dużo
jeszcze pozostało.
Dopićro MANNHARDT ”*) wszystko z wyjątkiem
imienia własnego poprawił: Vatsgautos devaiti augink
mami linnus teip uUlgus, tk mam, ne duok mumus nogus
eh. (Gottchen lass mir wachsen die flachsstengel so hoch
bis zu mir, nicht lasse uns nackt gehen. Następnie [p. 34
(111)] „oder doch Walzgantos der Gott der fruchthut?
Późnićj na stronie 57 (134) pochwala MANNHARDT po-
prawkę NARBUTTA nogos, jako Nom. plur. rod. zeń
odnoszący się do dziewic; atoli to mylne, raz, że Nom.
żadną miarą stać nie może, tylko Accus; następnie
nogus nie tylko odnosi się do modlących się niewiast
"ale i do mężczyzn t. j. do całćj gromady, aby wszyscy
mieli czóm nagość okryć. Poprawki NARBUTTA raczćj
są myłkami, które od razu odeznać można, dla tego
ich krytykę pomijam. |
Najtrudniejszą rzeczą stanowi imię własne, Ja-
wiące się w następnych formach: Waizgantos (Łaś)
28
Waisgautos (Mapr), Waisgautis (PRAETORIUS);
nareszcie Waisgamtas (AKIELEWICZ).
Część pierwsza wais jest skróconćm waisus, owoc
(polskie tego samego pierwiastku z protetycznóm o)
w najogólniejszćm znaczeniu; część druga właśnie sta-
nowi trudność. PRAETORIUS a za nim MANNHARDT wWi-
dzą w nićj słowo gauti dostać, zyskać n. p. uredą
gauti urząd dostać; pleszimą gauti zdobycz do-
stać; jawus gauti zboże (przez uprawę) dostać, zy-
skać, t. j. uprawiać. Waisgautis zatóm znaczyłoby
uprawę zboża, a zatćóm Waisgautes diewaitis bo-
żek uprawy zboża „gotł des fruchtbaus* jak MANNHARDT
mówi. Gramatycznie rzecz wziąwszy, nie mamy nic do
nadmienienia; mytologija nie sprzeciwia się także ta-
kiemu wyjaśnieniu; jedynie tębyśmy uczynili uwagę:
Litwini w czasie wytwarzania owego przydomku—bo za
taki go uważamy— nie doszli jeszcze do tój myśli ab-
strakcyjnćj, aby wszelkie momenta uprawy roli
w jeden ująć wyraz czyli w jedno pojęcie. Inne były
obrzędy zachowywane przy oraniu, inne przy zasiewie.
Możnaby także wyraz gantis uwazać za nomen
agentis,a wtedy oznaczałoby uprawcę (F. Schleicher.
lt. Gr. L p. 115 1 116); atoli to radniej przydomek
człowieka nie boga. ŁASICKI pisze ganthos; wyraz ten
odnoszą do słowa ganiti strzedz (polskie żonę, że-:
niesz bydło); ale od tego wyrazy formuje się nom. a-
gentis na-tojis więc ganitojis stróż a Waisgani-
tojis oznacza stróża, opiekuna owoców urodzajów,
płodów roślinnych. Ze stanowiska mytologii nie znaj-
dujemy zarzutu; owszem znamy bóstwo pod innóm na-
zwiskiem tegoż zakresu Łaukosargas od lau-
kas pole i sergti czuwać, strzedz, więc bożek opie-
29)
kun pól. Masioki błędnie go nazywa Łaukpatimo: .
błąd ten nie pochodzi z błędnego tekstu, tylko jedynie
ztąd, że ŁASKOWSKI po żmudzku nie umiał; zatrzymał
więc podobieństwo brzmienia w pamięci ale zapomniał
rzeczywistą formę wyrazu. Jeżeli wśród ludu żmudzkie-
go podobne istniało bóstwo, powinno się było nazywać
Łaukopatis albo Łaukocpats t. j. pan pól. MANN-
HARDT [48 (125)| powołuje się jeszcze na formę Dwar-
gantis, nibyod dwaras dwór i ganiti strzedz, więc
stróż, opiekun podwórza. ŁASIOKI podaje go we formie
Dwargonth, atoli mniemam, że tu myłka pochodzi.
Ów dwargonth może to być dargana burza n. p.
szenden darganą gausim, dziś burzą będziem mieli.
W takim razie byłoby to przymiotem Perkuna. Sam
Akielewicz (p. 462 LELEw.) powątpiewać się zdaje nie
tylko o bóstwie ale także o istnieniu takiego wyrazu,
podawając: może dwargintis obrońca dworu. BoHvsz
u LELEWELA podaje Wisganitas; lepsza mojóm zda-
niem jest forma. Wisganitojis t. jj. wis wszystek,
ganitojis stróż, a zatóm wszystko strzegący. Tym-
czasem tych wszystkich poprawek nie potrzeba. Forma
jaką ARIELEWICZ podaje jest jedynie dobra i zgadza
się nawet z naszym nieszczęśliwym tekstem. Należy
więc pisać Waisgamtas; gam-ta-s pochodzi od
pierw. gam rodzić Waisgamtas więc rodziciel,
sprawca, twórca owoców, płodów roślinnych, które to
znaczenie najlepićj z bóstwem się zgadza. Tegoż twór-
cę płodów roślinnych najstósownićj wzywać „collectis
frugibus* t. j. po żniwach, jak rzeczywiście się działo.
Dla mytologa litewskiego pozostanie jeszcze do zbada-
nia kwestyja, czy Waisgamtas osobnóm jest bóstwem
czy odłamkiem Perkuna. Początku zaś czczenia Wais-
30
gamta niezawodnie w czci Perkuna odszukać należy.
Czytam więc ostatecznie: Waisgamte dewatti, augink ma-
na ktnnus teip ilgus, tk mani, ne duok mumus nogus etli.
Cf. powyżćj poprawkę MANNHARDTA.
Mówiąc o bożku jesieni Waisgamtas, podaję
przy tćj sposobnosci poprawkę, tyczącą się bóstwa wio-
sny. Obszernićj rozpisać się chciałem przy ocenie Ma-
LECKICH, ale że zajęcia innego rodzaju przerywają mi
tę moją pobieżną pracę, więc na tóćm miejscu w krót-
kich słowach zdanie moje objawię.
Otóż MALEOKI podaje: Die Georgii (a więc na
wiosnę) sacryficium faciunt Pergrubrio qui florum, planto-
rum, omniumque germinum deus creditur. Oprócz Per-
grubrius inne czytamy formy, ale wszystkie błędne.
Ponieważ o germen = ziarno (tegoż pierwiastku) tu
idzie, czytam zamiast grubrius, grudius albo gru-
dzius od grudas ziarno, a per od pierwiastku pet
zapładniać, zatóm Pergrudius albo Pergrudzius
zapładniacz ziarn. Oczywiście odnosi się to do deszczów
wiosennych.
MODLITWA TRZECIA.
. KASIOKI podaje: Jeżeli dla krótkości lata plony
zżęte nie wysychają, suszą je pod dachem przy ogniu.
Wtedy wzywają bożka Gabie: (rabie dewaite, pokielki
garunuleiski kirbiwstu. Flammam imqut eleva at ne de-
mattas scintillas* 77).
Pomijam już NARBUTTA i KRASZEWSKIEGO 1 po-
dam poprawkę AKRIELEWICZA: (Grabtja diewajte pakełk
garą nelejsk kibirksztu. Ogniu pochodzący od boga (ni-
by córa boska) wydaj cieplik a nie puszczaj iskier. 75)
MANNHARDT tak samo z małą odmianą: (rabejt devatti
pakelki garą ne leiski kibtrksztius „Góltchen (rabejas hebe
31
den Dampf im die hóhe nicht lasse den fumken freien -
lauf 77); w dalszym ciągu przypuszcza, że zamiast Ki-
birksztius można czytać Kibirksztiu. ”$)
Dla zrozumienia rzeczy przytacza MANNHARDT Wy-
jątek ciekawy z pruskiego Litwina 79). Jest to opis pa-
stora LEPNERA Z Budwehten z w. XVIgo; podaję
tłumaczenie: „Zboże młócą w osieciach (po niem.
zaugen z litews. jauja od javai zboże) w tych znaj-
dują się łaźnie które zaraz opiszę. Otóż na około
osieci znajdują się żerdzie, na które mokre zboże roz-
kłada się 1 suszy; osieć rozgrzewa się do gorącości
i służy niekiedy i za suszarnią *') i za łaźnią. Na boje-
wicach znajduje się mały z gliny i z kamieni wystawiony
piecyk; ten opalają drobno rąbanóm drzewem podczas
młocki, która w jesieni i zimą rychło zrana zaraz po.
drugićm kura zapianiu się rozpoczyna. Młocka: bardzo '
jest niebezpieczna, bo liczne ztąd wynikają pożary. *
Otóż rozpaliwszy ogień w tak lichych piecykaąch,
zestawionych niekiedy ze samych luźnych kamieni, mo-
dlono się do bóstwa, by odwrócić raczyło pożary. AKrR-
LEWICZ nazywa bóstwo: Gabija dodając, ogień w uro-
czystćj mowie nazywa się po litewsku Gabija albo
szyenta Gabija $%'). Dowiedziałem się także, że go-
spodyni domu zakrywając zarzewie na noc popiołem,
modli się następnie: Szwenta (rabieta, givenk su mumis
kinksmaj (Święta Gabieta t. j. ogniu święty żyj z nami
radośnie) 5*). Byłaby to znów inna forma wyrazu; pier-
wiastek gab odnoszący się do. ognia wywodzą zwykle
od gaubti zgarniać; nie znając lepszego wywodu, i ja
pójdę za nim. NESSELMANN **a) przytacza tylko: Gra-
benti przynosić, znosić, gromadzić. Zakończenie ej as,
eja tworzy nom. agentis (SCHLEICHER gr. lit. 108); ale
ox
52
cóż wtedyby znaczyło Ga biejas: kupki tworzący. albo
Gabieja tworząca kupki? Czyby tutaj mieć mogło
znaczenie tworząca gromadki (ludzi)? Znaczenie
piękne, ale czy na tóm miejscu prawdziwe? Zresztą
powinien był p. MANNHARDT pisać Gabieja, nie Ga-
biejas, bo ugnis, rodzaju żeńskiego — i epitet przy-
wiedzionćj modlitewki na takiż rodzaj wskazuje (Szven-
ta Gabieta). I forma Gabija nie zdaje mi się być
stósowną , lubo gramatycznie dobrze utworzona; suffix
—lja tworzy abstrakta, któreby tutaj nie dało się za-
stósować. Wolę utworzyć Gab-ja t. j. Gabia we wy-
mowie brzmi Gabie; mam tu za sobą ŁASICKIEGO pi-
sownią i nadto wyrazy Mater-gabia, Pelen-gabia; w o-
becnym razie znaczyć może: Skupiony ogieniaszku! co
uważam za bardzo stósowne, bo ten ogień ma właśnie
pozostać w kupce, a nie rozsyłać iskier.—Forma Gra-
bieta może znaczyć: zgarnięta jako part. pass. —
i stwierdza nasze wyjaśnienie.— Piszę więc: Grabie die-
waiti! pakielki garą, ne lejski kibirksatiu. Gabja bogini!
wznieć żar, nie rozpuszczaj iskier! Modlitwa ta uspra-
wiedliwia się samą rzeczą; bo gdy ogień iskry rozpry-
skuje, osieć cała z dobytkiem spłonąć może. Za garą
dialektycznie stać może garu; garas znaczy para,
u SZYRWIDA kopeóć, vapor flammae. MANNHARDT tłu-
maczy przez dampf. Atoli wtóm znaczeniu tutaj stać
nie może — o parę nie chodzi, tylko jak ARIELEWICZ
już podaje, o cieplik a raczój o żar, aby zboże po
żerdziach wyschło. Litwin piekło nazywa Pragaras
i z pewnością sobie piekła: nie wyobraża pełnego pary
lecz żaru. Za Kibirksztiu mówią dziś Kibirkszeziu.
3
33
MODLITWA CZWARTA.
Następnie mówi Łastoki: „Smik, smik perlevenu*.
Tego bożka czczą na wiosnę, gdy mają orać; pićrwsza
skiba pługiem przeorana do niego należy. Przez nią
przechodzić nie wolno temu, co ją zorał, inaczćj miał-
by sobie tego bożka za nieprzyjaciela **).
Więc i to ma być bożek! Dziwne tóż o nim pra-
wili rzeczy! Narbutt dobry szlachcie i żołnierz, ale sła-
by filolog nie umiejąc sobie wyjaśnić wyrazów: Smik,
5mik, zamienia je na Slynxnis i snuje na podsta-
wie: „Slynxnis Perlevenu* dalsze mrzonki i uro-
jenia, które naturalnie od jego naśladowców a raczćj
przepisywaczy za niewzruszone prawdy uznane zostały.
Mówi on, że Slynxnis znaczy próg, że próg uważano
za świętości itp. co wszystko może być bardzo piękne
i pobożne, ale do rzeczy nie należy i nie tłumaczy nam
zagadkowój Sfingi w postaci Smik Perlevenu. Narbutt
przedewszystkióm nam był winien udowodnić, że za
Smik, SŚmik, rzeczywiśkie należy czytać Slynxnis,
a potóm dopićro mógł dalsze stawiać wnioski. Tymcza-
sem z naszćj strony oświadczamy się najzupełnićj prze-
ciw podobnćj poprawie.
MANNHARDT *%) pisze Smik, smaik per lauuką.
Nierozumiem wyrazu lauuką pochodzącą niby od lau-
ukas pole; ma to być Ace. zamiast zwyczajnego lau-
ką pole, rola. Dalsze jego wyjaśnienie jest tego ro-
„ dzaju: Smik uważa za formę poboczną do Smakas,
smok tj. smikas za smakas. Ale zdaniem mojóm
takićj pobocznój formy w litewskićm nie ma. Od tego
przyjętego tj. wymyślonego smikas Voc. jest smike
a skrócone smik jak tevuk zamiast tevuke ojcusz-
34
ku. Z wyjaśnienia jego wypada tłumaczenie takie : Żmij-
ku! żmijku! przez pole!
ARIELEWICZ *%) pisze: „smig, smig, per we-
leną * tłumacząc: „hola po darninie! woła wyorywa-
jący łąkę albo darninę*. Szkoda tylko, że po objaśnie-
niu wyrazów nie wytłumaczył nam rzeczy. I ja w tóm
znaczeniu rozumiałem wyraży tekstu, nim poprawkę
ARIELEWICZA zaznałem. Nim jednak pojedyncze wyrazy
mój poprawki wyjaśnię i uzasadnię, dla zrożumienia
rzeczy przytoczę ciekawy ustęp rozjaśniający po części
ową formułkę. Ustęp ten wypisuję z MANNHARDTA *9),
który przywodzi wzmiankowany rękopis M. Praetori-
usa: Preussische Schaubiihne Tom V. Rozdział X. $. 5.
„Parobek jeden służył przed kilku laty w okolicy In-
strucia; pochodził on ze wsi leżącój opodal lasu, jesz-
cze za litewskim Greorgenburgiem. Ten więc opowiadał
"zm wszelkiemi szczegółami za rzecz pewną, że tam jesz-
cze są wsie, które mają swego waidla $7) zwanego tMmo-
nininks *%. Ten waidle o pewnych porach róku,
zwyczajnie na wiosnę i na jesień zwołuje lud pewnemi
znaki na jedno miejsce, a zgromadziwszy różne węże
siowami jakiemiś czarującemi, zaklina je pewnemi for-
mułkami (caracteribus). Po czóm zastawiają stół jadłem
i napojem; dla wężów nakrywają osobno i podawają im
mleko. Węże po desce także nakrytćj czołgają się na
stół i na wezwanie monininka dotykają się wszystkich
potraw. Następnie rozpoczyna się uczta na dobre, a
kończą ją pijąc sowicie. Teraz po ukończonćj uczcie
każdy z osobna biesiadnik opowiada zamawiaczowi swoje
żale, komu jest krzyw, kto mu wyrządził jaką krzy-
wdę i jakićj pragnie zemsty. Jeżeli więc kto sobie ży-
czył, aby krzywdzicielowi wymarniał plon na polu,
35
wtedy monininks brał węża w obie ręce, zaklinał go
na nowo, zmawiał dalej kilka modlitw czarujących, a
potóm wypuścił przez drzwi albo przez okno mówiąc:
5mikszt per eże to znaczy: ruszaj przez pole *9).
Wtedy to nezawodnie zmarnieje i żyto i inne ziarno
przez: grad lub robactwo. Jeżeli zaś waidle powiedział:
smikszt per arruodą *') wtedy zepsuje się wszystek
zasób na chlób; powić zaś: smikszt per twartus?”!)
wtedy wypadnie bydło. O innych ceremoniach, jakich
było wiele, już zapomniał ów parobek itd.*
Za pomocą wyżćj przytoczonego ustępu mamy
przynajmnićj jakieś wyobrażenie o znaczeniu naszej
formułki. ŁASIOKI a raczćj LASKOWSKI nie miał o nićj
wyobrażenia. Widocznie nie zrozumiał wyrazów litew-
skich; widział zaś niezawodnie obrzędy obchodzone na
cześć wiosny, ale powiodło mu się gorzćj jak owemu
parobkowi, bo i pamięć go zawiodła i opisując rzecz
zagmatwał. Możnaby wnosić, że Laskowski po latach
dopióro rzecz tę opowiadał ŁASIOKIEMU. Mnie się wszystko
zdaje, że LASKOWSKI dwie rzeczy ze sobą pomięszał,
tj. obchody przy nadejściu wiosny i zażegnywania lub
zaklinania. Do obrzędów wiosennych należy wliczyć
obrzędy zachowywane przy piórwszóm wypędzaniu bydła
na pole, i przy piórwszóm na wiosnę oraniu; niezawo-
dnie więc i przy darciu nowiny nie obeszło się bez pe-
wnych ceremonii. Otóż ten fakt szczegółowy pomięszał
LASKOWSKI z ceremonią zaklęcia i zażegnywania. Tem
snadnićj mógł się LASKOWSKI pomylić, że owe zaklęcia
działy się także na wiosnę i w jesieni. O tóm właśnie
świadczy opowiadanie naszego parobka. Być nawet
może, i k'temu umysł mój się nakłania, że przy ofiarach
uczynionych Pergrudiuszowi**) na wiosnę, a Ze-
36
meninkowi czyli Zemopatis i Zamelikom *%) na
jesień — odbywały się „takie schadzki celem za-
klinań. |
(o się zaś tyczy pojedynczych wyrazów, należy
się smik, smik pisać, tak jak je tekst zachował, a nie
smig jak chce AKIELEWwICz. Jest to właściwie wyraz
onomatopoetyczny malujący dla ucha widok zmyka-
jącego węża. My wyrazy smik', smik możemy bez-
sprzeczuie oddać przez nasze: smyk, smyk. Język li-
tewski obfituje w podobne wykrzykniki np. tikt! czupt!
szmiksat! sznakszt! bapt! itp. Wygłos £ może być do-
dany albo opuszczony; zdaje się, że to szło prowincją,
np. tik obok tikt (Schleicher T. IL. p. 328 v. tik).
Przed ż bardzo często wsuwa się s, a jeżeli poprzedza
k, g, wsuwa zię sz (Schleicher T. I. p. 71). Przez to
dowodnie się pokazuje, że obok pełnój formy, poświad-
czonćj przez Praetoriusa: szmik-sz-t może istnieć
i istnieje smik podana przez Laskowskiego. Perle-
yvenu jest nonsens; trzeba pisać per veleną (a di-
alektycznie: velenu?) Velena znaczy darnina i miej
sce trawą zarosłe, nowina, tj. jeżeli ta trawa na nie-
zoranóm jeszcze polu rośnie. I tak mówi się: TVelena
abdeti grabą, darniną obłożyć grób, a jeżeli się darni-
na dobrze przyjęła mówią: grażej velena prigijo *3). Za-
tóm czytać należy: Smak! smik! per veleną, smyk, smyk
przez darninę. |
MODLITWA PIĄTA
najwięcćój stawia nam trudności. ŁASICKI opowiada :
Skerstuwes jest to święto kiszek; wzywają wtedy bożka
Kżagulis temisłowy: Vielona velos atteik mus-
a
37
mup und stalą. Fem, imqwuł, cum morltus farcumuma
nobiscum manducaturus 95) Wielka szkoda, że tu nie
mamy dosłownego tłumaczenia; opierając się na tłuma-
czeniu w tekscie do żadnego nie dochodzimy rezultatu.
Skerstuves znaczy rzeczywiście zakłucie wieprza
i obrzęd cały zakłucia; jeszcze do dziś dnia wyraz ten
utrzymuje się razem z obchodem. Ale Eżagulis co to
za hieroglif? Narbutt (p. 360) powiada, że „ten wyraz
znaczy w litewskićj mowie grobowiec, kurhan,
kopiec. Idąc za podaną przez ŁASICKIEGO pisownią
niezawodnie pierwsza część tego wyrazu: że znaczy
bruzda, miedza (NESSELMANN); kopiec na roli tu-
mulus paganorum (Szyrwid.). "Takim kopcom poganie
cześć oddawali (Narbutt 360) w niniejszym razie mógł
oznaczać umarłą osobę, leżącą w mogile" — a te wzy-
wano do uczty: przychodź wespół z umarłymi jeść
z nami kiełbasy*; NARBUTT widocznie tłómaczy dosłow-
nie ŁASICKIEGO wyrazy łacińskie a nie htewskie. Zresz-
tą NARBUTT p. 314 czyta: Wellone welos atejt
musmup ant stała; Wellono pozwól przybyć
im(?) z nami do stołu. To może być dobrze o tyle,
o ile łacińskie wyrazy są dobre. U MANNHARDTA
Kżagullys (taka jego pisownia) znaczy na mie-
dzy na granicy leżący, tj. umarły (i w tóćm schodzi
się niezależnie z Narbuttem). Mnie tylko niejasno, cze-
mu właśnie na miedzy leżący, na granicy leżący
ma znaczyć: umarły? Bo to co p. M. na poparcie swe-
go zdania przytacza, nic mnie nie przekonywa. Otóż
miejsce z Długosza **) na poparcie przywiedzione mówi
tylko: „że Litwini chowali ciała po gajach*; ale nigdzie
nie ma mowy o granicach. „Kopce mówi p. MANNHARDT
38
dalćj, pod któremi leżały ciała spalone nazywano: łu-
muli paganorum i służyły na oznaczenie granic. Z tój
więc przyczyny „na granicy leżący mą być to sa-
"mo co zmarły. W łotewskićm zaś semliks ma być
synonimem do eżagullys i do velonis, który to wy-
raz utworzony od wele plur. weles dusze, manes.
W końcu oświadcza, że zapewne ŁASICRI pomięszał ob-
chód zakłucia wieprza z obchodami dziadów.
I mnie się tak zdaje, zwłaszcza że w tekscie lit.
nie można się umarłych dopatrzeć. 1 tak pytanie jest,
czy przez p. MANNHARDTA utworzony wyraz Velonis
istniał w języku litewskim, 1 czy Velonis rzeczywiście
bóstwem litewskićm albo hersztem umarłych. (Co
się zaś tyczy eżagullys nie mogę dać wiary: aby „na
miedzy leżący* (jeżeli w ogóle to znaczenie rzeczy-
wiste) i umarli byli synonimami. Powoduje mną to roz-
ważanie: że gdyby rzeczywiście umarli byli chowani na
miedzy, to owe łumuli paganorum powinny leżeć w pro-
stym rzędzie, bo i miedze zwykle są proste.
Tymczasem owe kurchany rozrzucone leżą po kraju
Litewskim. Jeżeli zaś one służyły za znamiona granicz-
ne, to tylko w braku innych znaków cudzoziemcy
tylko mogli je za takie uważać i użyć. Miejsce spo-
czynku wiecznego ile możności leżało zawsze w obrę-
bie granic; jest to wymowne znamię wszystkich in-
doeuropejskich ludów, do których i Litwini należą. Dłu-
gosz tóćz pisze, że Litwini mając lasy nieprzebyte 1
mnóstwo gajów, wybierali sobie lasy i gaje umyślnie
w tym celu, aby tam pochować prochy zmarłych. Otóż
w tych lasach „każdy ród, każda rodzina z osobną po-
siadała właściwe miejsce do palenia ciał — a natu-
ralmie 1 w pobliżu prochy chowała. Więc granice leża-
39
łyby wśród lasów, gdyby p. M. miał słuszność. Otóż
tedy z tych powodów nie przyjmuję poprawki i obja-
Śnień p. MANNHARDTA. Dosadnćj poprawki, któraby się
przed sumienną krytyką ostać mogła i ja nie jestem
w stanie podać; poprzestanę więc na prawdopodobnej.
Trzymając się tekstu PŁAsTckreGo, który mówi
o obrzędzie przy zakłuciu wieprza, i który wyraźnie
wymienia kiszki, farcumina, wywnioskowałem popraw-
kę deszra gulis tj. zastawa kiszek. Z tym porównać
można ze względu gramatycznego wyrazy wasaragu-
lis i ziemagulis, tj. letnie i zimowe leże, i otóż na taką
zastawę można było sąsiadów zaprosić. Nie wiem, czy
można mówić edziagulis w znaczeniu zastawy do
uczty; rzeczownik edis znaczy właściwie „żarcie* ale
u NESSEFLMANNA znajduję obok fraas, także i mahl
uczta.
Nader zajmującą jest poprawka ARIELEWICZA 97),
która jak się zdaje wzięta jest ż żywego jężyka. Szko-
da, że nam p. AKreLEwIcz poskąpił wyjaśnień,
zwłaszcza też na jakićj zasadzie poprawki jego pole-
gają. Niezawodnie nikt lepićj od niego — ile mi
wnioskować wolno z pocztu piszących o rzeczach litew-
skich — nikt dokładnićj od niego nie byłby rozświćcił
głęboką tę ciemnię, w którćj teraz się znajdujemy.
Otóż on mówi: „Edziaugulis (dosłownie rozkószowanie
się w jadle,) uczta, biesiada, wyraz złożony z ed, edu
jem do syta, opycham się, żrę, 1 z dziaugulis, ucie-
cha, radość. Skerstuwes, zakłucie wieprza, po opra-
„wióniu którego zwykle zapraszają znajomych i sąsiadów
na świeżą słoninę (sic) i kiełbasy, a zasiadając do ich
spożywania odzywają się: Weliena welikis atejtie
musump ant stalo: niedostatku opoźnićj się przy-
40
być do nas na stół; tj. niechaj obfitość jadła zawsze
będzie u nas. Kronikarze (? ale Łasicki przecież nigdy
nie był kronikarzem), pamiętając zamek Welone, znaj-
dując w słowniku (? w jakim? w XVI wieku!) welena
dłoń i weles wiły, jednobrzmiące wyrazy z weliena 4 we-
lukts, w straszny wpadli zamęt i wytłomaczyli, że w po-
wyższych słowach zawiera się wezwanie umarłych do
uczty itp.* (a dłoń, gdzie pozostała?) Kwestya powyż-
sza jest więc jeszcze kwestyją do rozwiązania. W każ-
dym zaś razie, czy czytamy Kdziaugulis (przeciwko któ-
rój formie z powodów gramatycznych nie mamy nie do
nadmienienia, jako powstałćj z edzia - dziaugulis i wy-
rzutni równobrzmiącćj zgłoski dzia) czy tćż Kdziagu-
lis: nigdy wyraz ten nie będzie oznaczał bóstwa.
Chodzi teraz głównie o wyraz Weliena; że tutaj dłoń
( jeśli weliena w ogóle dłoń znaczy) niestósowna jasno się
okazuje. Czy we wyrazie tym utajone jest jakie bóstwo?
Być może — bo stanowczo przeczyć tutaj nie można.
Litwin z przyrodzenia, że tak powiem, pobożny, nigdy
nie zapominał o Bogu, czy o bożku; w życiu włościań-
skióm zakłucie wieprza jest wypadkiem. Więc i tutaj
wspominał dziękczynnie o Bogu.
W dowód tego przytoczę z MANNHARDTA ustęp
wyjęty ze wspomnionego już wyżćj rękopisu Praetori-
usa. Gospodarz gdy zamierza zabić wieprza, zapędza go
do izby; tu kilka chłopów już czeka, porywają wieprza
i podnoszą w górę. Tymczasem albo sani gospodarz
albo obecny maldininks (=módlca) wziąwszy kubek
piwa i wylawszy kilka kropel na ziemię, wypija napój,
a potóm napełniwszy drugi, wypija znów wśród mo-
dłów dziękczynnych do boga w niebiesiech. Tobie,
rzecze, niesiemy w ofierze tego wieprza, którego zabi-
41
jaray i Ciebie pamiętni zjeść chcący. Potóm zakłu-
wają wieprza, połeć, nórki, płuca i śledzionę upiekłszy,
zjadali; mięso zaś zachowywali a koście spalili. Pozo-
stały popiół albo natychmiast zakopali w ziemię, albo
tóż do domu zabierali do rozmaitych guseł i zabo-
bonów. |
Pozostaje się, jak dotąd rzecz stoi, albo uważać
całą formułkę przez ŁASICKIEGO podaną, za formułkę
zaproszenia sąsiadów na ucztę — i w takim razie od-
ważyłbym się na taką poprawkę: Wałgiit walgt atetk
musump unit stala; albo ona jest modlitewką dziękczynną,
o jakićj wspomina Praetorius. W ostatnim razie nie
odważam się pićrwszych wyrazów ni poprawić, ni obja-
śnić — tak, że tylko rozumiem: **) ateik musump .
unt stala. Zdecydować się na jedno lub drugie do-
piero wtedy będzie można, skoro zagadkowe: Velena
velos będzie objaśnione. Najwłaściwsza droga do po-
prawki jest dokładny opis obchodu Skerstwes z for-
mułką zaproszenia. |
Walgiti znaczy jeść i mówi się o ludziach;
walgis pokarm, jadło, uczta; konstrukcyją wewnętrz-
nego objektu chętnie używają Litwini; ateik, albo
ateiki (forma starsza) jest imperat. od ateiti przybyć;
musum p. jest genit. plur. tj. musu, z postpozycyją pi
w znaczeniu do; m nieorganiczne; więc całe musu-m-p.
MODLITWA VI.
ŁASICKI pisze: „ Lutbegeldas dwas veneranies ita
compellant: Luibegeldae per mare porwe sekles gillie
skaute. Vos deae transmtststys ad nos omnia semina st-
lignea im putamine glandis*, wy boginie przysłałyście
do nas wszystkie nasiona pszeniczne w łusce żołędzia. *9)
| 6
42
Straszny zamęt sprawiła ta modlitwa czy wezwa-
nie bóstw między mytologami. Mamże przytoczyć NAR-
BUTTA? On mówi p. 76. „Lajbegelda, bogini Wiesć,
czyli roznosząca wieści, sławę, słuch. Znaczenie tego na-
zwamia wyjaśnia przeznaczenie (!) i urząd (!) bogini.
Łajbe sława albo wieść; gelda gwar, rozprawianie
skwapliwe* itp. rzeczy, których i słuchać nie warto —
bo nieprawdziwe. Mannhardt **) tak miejsce to pro-
stuje: Lubageldes! albo t lubageldę per merą purmes
scklas gillie szaute: Wy boginie niecki korowej nad
miarę z żołędzią pszeniczne nasienie wstrzeliliście; albo
wy strzelacie w nieckę korową (tj. i lubageldę) nad-
miar pszeniczne nasienie z żołędzią itd.
MANNHARDT sam uznaje, że poprawka jego nie
bez ale 9%); jednak spowodowany znaczeniem treści
mniema, że sprostowanie jego może się utrzymać. I rze-
czywiście znakomity uczony zdanie swoje popiera przy-
kładami, z których zawsze czegoś nowego można się
dowiedzieć. Owe „semina silignea in putamine glandis*
objaśnia podaniem ze Szlązka następnój treści: W Sta-
rym zamku wsi Langenau pod Liihn przebywał żytni
smok (odpowiadający litewskiemu Aitwars, dziś Ejcwars
w okolicach Mariampola a łotyckiemu Puhkis). Raz
tedy ktoś wszedł na górę i słyszał jęk okropny; więc
pyta się, któż to tu tak strasznie jęczy? Nie mam ję-
czeć, odezwał się głos, kiedy mi trzeba korzec żyta
wgnieść w łuskę orzecha. Był to smok żytni, który
przenosił do ulubionego sąsiada zboże, kradnąc je dru-
giemu. Jest to jedyny mi znany przykład, pouczający
nas, jakim sposobem smok żytni, albo Aitwars, albo
łużycki źmój żitni przenosi dobytek z jednego miejsca
na drugie. Zdaje się, że wspomnieni przezemnie kaukaż,
43
1 Lubelskie sporysze itp. tego „żmija* czyli smoka są
pomoenicy. Otóż tym sposobem wyjaśnia p. MANNHARDT ;
przewiezienie nasion w łusce żołędzi. (o się zaś tyczy
niecki korowćj przytacza drugie podanie spisane
przez rektora z Abo, MICHAŁA AGRIKOLĘ Z r. 1551.—
Atoli mimo wszelkich dowodów nie możemy przykla-
siąć sprostowaniom uczonego profesora z powodów,
które następnie same się zalócą. Jest zaś zasługą nie-
zaprzeczoną p. AKIELBWICZA, że całą tę mniemaną mo-
dlitwę sprowadził do rzeczywistego jćj znaczenia 1 wy-
kazał, że to jesc zagadka, w jakie lud litewski chę-
tnie się bawi i obfituje. Rozwiązanie tćj zagadki po-
służyć nam może za dowód niezbity, że przed innymi
rodowity Litwin wziąść się powinien do zebrania pamią-
tek przeszłości i do podania ich do powszechnego
użytku; imaczój długo pójdziemy omackiem na ciemnóm
tóm dotąd polu, obfitóm nadto w bezdroża. Otóż p.
AKIBWICZA słowa:!'') Mniemana ta modlitwa tak brzmi:
Łajba gelda per mures (2) purwe(?) seklas gies sktaute.
Smukła niecka przez morze przewiozła nasiona w łusce
żołędzi. Jest to zagadka a raczćj gra wyrazów, w jaką
Litwini lubią bawić się, Łajba gelda oznacza
okręt gales skiautes (*) łuska żołędna a właściwie
mowa tu o odnodze Niemna zwanćj Gile. Skiautas
znaczy łuskę i oddarty kawał płótna, tkaniny. A owa
odnoga istotnie wygląda niby oddarta od Niemna (dla
mnie niezrozumiałe Mierz.) Otóż i zdjęta zasłona z bo-
givi Łaibegelde. W odnodze Niemna Gile pod Klajpedą
(w łusce żołędnój) przewożą się uasiona (wszelkie zbo-
ża) przez morze”. — Tyle AkrELEW1ICzZ.
Świetna poprawka — wyborne sprostowanie! Przy-
klaskuję z zadowoleniem, że nareszcie owa mniemana
,
4
modlitwa a w rzeczywistości łamigłówka zeszła do pra-
wdziwego swego znaczenia. Zręczną a przedewszystkićm
i trafną poprawkę tylko ten ocenić potrafi, który długi
czas — często bezskutecznie, nad nią pracował. Koz-
patrzywszy się jednak w poprawce p. AK. i rozebrawszy
pojedyncze formy językowe, mimowolnie podsuwają się
wątpliwości, o których zaraz opowiem. Otóż łacińskie
tłumaczenie tą razą łatwo się daje zastósować i do
głównćj myśli przez p. AK. podanćj, i także do po-
jedynczych słów litewskich. Dla łatwiejszego poglądu
zestawię pojedyncze poprawki: |
Textłac.|T. litew.| MANN- |ARiE-| MIE po albo
ŁAŚ. | ŁAŚ. | HARDT | LEW. |RZYŃSKI| polsku
Luibe- | Luibe- ; Luba- |Lajbaj Lajbas | smukłe | smukłe
geldae | geldae | geldes |gelda| geldas | niecki | okręty
albo
1 luba-
geldę
per. | prze- | prze-
transmi-| per per | per | mete | wiezły | wiezły
sistis | mare | merą | mu-
ad nos|— —|— —| res |— —|— — | — —
omnia | — — | — — |— —|— — |-— —-| pszeni-
silignea | porire | purines |purirejpurines | pszeni-| czne
semina | sekles | seklas jseklas| seklas | czne | ziarna
in puta-, gillie | gillie |giles | gilles | ziarna | na od-
mine | skaute | szaute | ski- | kaute jw łusce| nodze
glandis aute zołędzi! (mle
Łajbas, a smukły; gelda, os niecka; permeta 3.
osoba plur. praet. od permetu, meczan, meczu, mestri,
przerzucać ; transmittere forma przezemnie podana wła-
ściwie znaczy: transmiserunt; w tekscie Łasickiego stoi
transmisistis, po litewsku byłoby permetete; ostatniego
e nie słychać w litewskićm, więc być może, że ŁASIOKI
usłyszawszy permetet nie dosłyszał ostatniego t, purines
45
Ace. Plur. rodz. żeńsk. od purimis pszeniczny, siligneus, -
dziś mówią kwtetints; seklas Aec. Plur. od sekla, os,
siew. nasienie, ziarno; gułles, gen. sing. od gtlłe żo-
łądź, gla: s; kaułe locativus od kautas,' 0, albo tćż kiau-
tas, o, łuska'czy żołędzi, czy orzecha, winogrona etc.
cf NESSELMANN p. 189.
Błędną formę per mare w miejsce permete tak so-
bie wyjaśniam, że drukarzowi przypisuje rozdział na
2 wyrazy i omyłkę re za te; zgłoskę me w permete
dialektycznie wymawiać można jak mea tj. e podobnie
do naszego Ja, stąd więc mógł powstać błąd ortogra-
ficzny ma za me.
ARIELEWICZ pisze per mures; jest to niezawodnie
błąd drukarski za per mares przez morze, predykat
zaś mieści w słowie purtre, co znów zdaniem mojćm
jest błędem drukarskim za purine (?); ale purinti zna-
czy z lekka nasypywać, wzruszać, co w danym razie
nie stosuje się do myśli; słowa do purtre podo-
bnego nie zdołałem wykryć. A gdzież pozostaje Ła-
SICKIEGO: siligneae ?
Otóż w ten sposób objaśniamy mniemane i praw-
dziwe modlitewki przekazane nam przez ŁASICKIEGO.
Nim atoli ostatnie nasze słowo o ŁAsiokim jako Źró-
dle do mytologii litewskićj wyrzeczemy i właściwe
stanowisko jemu zaznaczymy, przejdziemy jeszcze ile mo-
żności porządkiem alfabetycznym bóstwa lub mniemane
bóstwa przez ŁASICKIEGO podane.
Aitwaros
est mcubus, qui post sepes habitat ; id enim verbum ipsum
significat*. Należy pisać Aitwaras dziś w okolicy Ma--
riampolskićj mówią Kicwaras, ale nie jest to mora,
405
tylko smok przez powietrze latający, przynoszący do-
statki i pieniądze; koniom zaś włósie skręca'*%). Ztąd
mówią Litwini: „Jemu Aitwars wszystek dobytek znosi*.
Allwaras jam wissas geribas suneszu ti Aitwars jemu
włosy powikłał: Attwaras jo plaukus sużindo albo su-
wielie, Gospodynie stawiają mu potrawy na górze domu
ale one powiuny być przestudzone; raz dziewka chcąc się
zemścić na gospodyni zastawiła gorące jagły; Aitwars
przyleciał do ulubionćj strawy, a sparzywszy się 10z-
gniewał się 1 dom zapalił. Wierzenie to znane wszyst-
kim indoeuropejskim ludom; u Lużyczan znany ten ga-
tunek smoków z nazwy, ziłnyj zmęj, albo mołoczny zmyj, albo
peneżny zmij podług tego, co przynosi. Należy on do
postaci uformowanych ze zjawisk nawałności itp. (f. Przy-
czynki do mytologii porównawczćj p. 7. QCzy rzeczywi-
ście etymon wyrazu do pierw. twar odnosić należy, nie
wiem; żword znaczy płot; twarłas zagroda; w każdym
razie należy on do mytologii litewskićj.
Alabathis
quem limum pecurt im auaddlium wvocani — tak ŁASIOKI.
Narbutt p. 67. mówi: Była to Izys lnorodna, wyna-
lazżczyni użyteczności z tćj rośliny; ona się opiekowała
nie uprawą lnu, lecz wyrobami ze lnu we wszystkich
ich częściach itd. (o za pomysły! Poszły one z łaciń-
skiego tekstu. Lelewel: Alabathis wzywany od cztszą-
cych len. Akielewicz: Wyraz w języku nieznany, do-
myślam się, że to powinno być ałpatis od ałplie omdle-
wać, słabnąć. Ałpatis osłabienie, jakiego przy czesa-
niu lnu wskutek pyłu zwykle (!) się doznaje *. Muie
się zdaje, że wyraz ałpatis w języku litewskim nie
istnieje; a gdyby i tak było, mam lepsze wyobrażenie
s
47
o płucach wieśniaków i wieśniaczek; nie tak prędko
zemdleje zhartowana pracą pierś wieśniacza. Moim
oczom rzecz cała inaczćj się przedstawia. Dajmy na to,
że w manuskrypcie albo tóćż w edycyi princeps dużemi
głoskami imiona własne były spisane: jak łatwo można
za AJABATH ISczytać: ALABATHTIS;
ale chociażby i nie tak było, i gdyby rzeczywiście Ła-
SIekI napisał Alabathis, to przedewszystkićm należy
się nam wyraz ten podzielić na dwa tj. na Ala-Bathts
Dalćj wiadomo, że wieśniacy schodząc się i zszedłszy
do tarcia, międlenia lub przędzenia lnu, czynią to wśród
śpiewów, spędzając nadto sen powiastkami, zagadkami,
psotami rozmaitemi. Śpiewki zaś lud wiejski nie nazy-
wa z autorów. których nikt nie zna, ani z nazew lite-
raturnych, których także nie świadom, lecz z pierw-
szych wyrazów, jakiemi się pieśń zaczyna. W zbiorze
NESSELMANA *'03) znalazłem pieść. którą zbieracz nie-
słusznie powiązał z inną , wyznaczając jćj miejsce ku
końcowi, bo ona sama, jak się po przeczytaniu przeko-
nać można, stanowi pieśń odrębną. Otóż rzeczona pieśń
zaczyna się od wyrazów:
ky bath, Bati
Batuże mano
Perlejsk mam ta mergitę, 95)
Autor podaje wykrzyknik Ky — ale wykrzykniki
z istoty swój bardzo są różne i zmienne — idzie to
miejscowością i nastrojem duszy. Tenże NESSELMANN
w słowniku s. Y. Battis podaje znów inną formę wy-
krzyknika: ai-da Battis. Porównać jeszcze można śpiew
u tegoż autora pod Nr. 206. Otóż sądzę, że z tych
pierwszych wyrazów wiersza powstał ów zagadkowy
Alabattis. Ale cóż znaczy Bathis? Batti?_ NESSBLMANN
48
uważa je za imię własne, tłumacząc: w Batti, Batti,
Mem lieber Batti — Gieb mir zur frau das maedchen!
Atoli z całego toku i treści tćj śpiewki wypada, że
Battis znaczy tyle co Ojciec; bo ojca się prosi o rekę
córki; zresztą zaraz w drugićj zwrotce czytamy odpo-
wiedź tegoż bBatłs: „Wolałbym dać trzy morgi roli,
jak kochaną mą córę. Wyraz zaś Batis niezawodnie
wzięty z ruskiego bat'ko. A tych oto powodów czynię
u kompetentnych sędziów wniosek, aby Alubathisa
z Olimpu litewskiego wyrzucić, gdzie przeszło 300 lat
za podrobionym przez ŁASICKIEGO paszportem prze-
bywał.
Algis
angelus est summorum deorum. LELEweL: aniół, boski
posłannik. AKIELEWICZ: algis popęd do dobrego, niby
sumienie nakazujące unikać złego a czynić dobre*. —
Znaczenie tego wyrazu u AKIELEWICZA wywnioskow:ine
na błędnych podstawach. . Mnie się zdaje, że mając wy-
raz alga zapłata, zasługi, i ałgininkas najmita, algis
także robotnika oznaczyć może; więc i w bóstwo
Algis wierzyć nie mogę.
Apidome
mutati domiedu :sdeum (habent). Nato cujusvis generis
vel coeco vel debili pullo, actutum sedes mutantur* ŁaŚ.
LELEwEL: bóg zmiany pomieszkania. AKIELEWICZ:
Nie apidome, ale apidume obmyśleć; obrada; wyraz
złożony z api i duma etc. MANNHARDT "*3): Apidome
soll ap-ei-dlama die umherzichende heissen. Partie. v.
ap-cimi umhergeheu. Pan PREKER ustnie mi powiedział,
że apidieme znaczy zagroda, zakątek, i używa się
w takim jak u nas zwrocie mowy: wracam do mego
49)
zakątka, domu. Objaśnienie to zdaje mi się najlepszćm.
Co się tyczy drugiej części, że Litwini zmieniali miesz-
kania, skoro im się potwór jaki ulągł, należy jeszcze
stwierdzić źródłami. Apidjeme pochodzi od apż na-
około i djeti położyć, założyć: więc apt-dje-me zagrodę
oznaczyć może. |
Aspelenie
amgularis (sc. dea creditur), LeuewEL: Aspelenie bóg
kąta domowego, raczćj kopca, uspu granicznego. B(ohmsz)
Użpelenis, ognisko, miejsce, gdzie się ogień rozpala,
w kominie lub w piecu. Aklerkwicz: wyraz przekrę-
cony, powinno być użpelene albo użpelenis (dosłownie:
miejsce za popiołem) ognisko. Ponieważ ogień u Litwi-
nów jako pierwiastek życiodawczy był rzeczą świętą,
przeto: użpełene ognisko uważało się za pewną świę-
tość. Boga zaś pod tóm imieniem nie było *. MANN-
HARDT 95). Aspelene die hinter dem heerde wolmende,
die schiitzerm der helle, des heimlichen Wumkels' zwt-
schen ofen und wand*. Wyraz powyższy rzeczywiście
złożony z Az, Ażu, i pelenas, pelenis, ognisko; ale o
bóstwie ani o żadnych świętościach nie ma mowy. Ca-
łość znaczy tyle, co nasze zapiecek, ulubione miej-
sce wieśniaków. Dziś mówi się Ażupeczis albo Użp e-
czis od peczus piec, szabaśnik.
Atłajbos.
Zmudzini niechętnie wyjawiają jego znaczenie —
tak mówi ŁaSIOKI. NARBUTT w indeksie: bóstwo, tajem-
nicze; jest to arcydowcipnie zamiast po prostu, powie-
dzieć, nie wiem, co znaczy; a na stronie 141. „ przy-
miotnik łaj bas znaczy cienki, misterny, przez sztukę
niewiadomą (?!) zrobiony, tajemniczy (?). Atłajbos będzie
7
50
przeto znaczyło myto niewyrozumiałe (?!) tajemne, jak
Alłajbume Tajemnica*. Bez wątpienia dla nas jest ta-
jemnieą, czego nie wiemy. (o NARBUTr podaje, roz-
, bioru nie warto, dlatego do niego z rzadka już powo-
ływać się będę. Uczynię to jedynie dlatego, aby czy=
telnik mógł powziąść zdanie o wartości naukowój
grubotomowćj jego pracy. LELEwEL mówi za ŁASICKIM:
nie chcą mówić Źmudzini co jest. Akrenewrcz łajbas
znaczy spiczasty; wyrazu zaś atłajbas czy atłajbos
nie ma. więc słusznie Żmudzini nie chcą powiedzieć
co jest, kiedy w ich mowie rodzinućj nie znajduje się
takie słowo*. ŁASICKI a raczćj Laskowski słyszał je-
dnak coś podobnego do atłajbos i właśnie nam idzie
o to, jak wyraz ten rzeczywiście brzmiał. MANNHARDT' 6)
mówi: Ueber Atłajbos wage ich keine vermuthung zu
awessern, a na stronie 59 (136) polemizuje i słusznie
przeciw mrzonkom NARBUTTA. Mnie się wydaje, że czy-
tać trzeba ałlążdos i uważać to za. Gen. sing. od atla-
ida odpuszczenie. Gen. ten zależnym być może od
domyślnego diewaitis. Poprawka ta polóca się tóm
bardzićj, że w szeregu bóstw pruskich znajdujemy bó-
stwo przewinienia i kary: Auschautis; byłby to
pendent do dllatdos diewattts.
Pan PREKER, który także zajmował się z zami-
łowaniem starożytnościami litewskiemi, w tych dniach
mi oświadczył, że Atłaybos jest nazwą jeziora, tak
samo jak Tiklis i Birzulis. Siriczus zaś ruczajem.
Otóż w takim razie LASKOWSKI niesłychane KASICKIE-
MU rzeczy nagadał, mięszając wyuczone i spamiętane
wyrazy litewskie — i podawając je ŁASIOKIEMU w au-
reoli boskości.
Cc?
—
Audros
deo mawis ceterarumque aquarum cura tncumbit. Obja-
sniamy ten wyraz jako Gen. sing. od audra fala, na-
wałnica morska 1 uzupełniamy diewaitis; Audros dte-
wadtis, więc znaczy boga nawałności morskićj. Jakie
jego właściwe jest miano, nie wiadomo mi; mnie się
zdaje, że to epitet Perkuna. Of. MANNHARDT p. 49. (126).
LELEWELA i AKIELEWICZA p. 458.
Ausca
a raczćj: Ausztra i Auszra.
ŁASICKI pisze: Ausca dea est radiorum solis vel
occunbentts vel supra horizontem ascendentis, a zatóm
byłoby to ubóstwienie wspaniałego i wdzięcznego zja-
wiska; zorza zaranna i zorza wieczorna. NAR-
BUrr p. 67. powiada: że do Jutrzenki, tak bowiem
Ausca tłómaczy, należało każdego rana „rożowemi
paluszkami otwierać bramę wschodu i zapalać pocho-
dnię słońca*. Owe rożowe paluszki przypominają za
nadto homerskie rododaktylos Kos, Awrora rubris digi-
tis”, AKIELEWwIcz mówi: duszra, Ausztra zaranek, przed-
wschód. Adusztros żwaiyżde jutrzenka. A że Litwini
przed wschodem słońca modlili się, ztąd mylnie Auszra
Ausztra, przedwschód, nazwana została boginią. MANN-
HARDTOWI p. 50 (127) idzie głównie o wywód etymolo-
giczny od auszła dnieje.
Pierwiastek us w sanskr. ush dwa główne i spo-
winowacone ma znaczenia: palić iświecić. Od niego
idą: usk-ósd zorze, greckie amos czyli ćos albo heos
(św) łac. aur-ora (za aus-ósa tak jak greckie au-os od
aus-08) wszystko w znaczeniu zorzy zarannćj; pol-
skie ju-tro, j u-trznia, jutrzenka, z których jutrzenka
52
—
często stoi zamiast zórzy, co i w innych językach się
dżieje. I tak mówi KocHaNOowski JAN, któremu prze-
cież nikt zarzutu mie uczyni, że źle po polsku pisze:
raz: różana jutrzenka a potóm zorza różano-
ręka. Xiąże J. JABŁONOWSKI: Jutro kiedy jutrzenka
palcy różowemi itd. (z Telemaka r. 17265; £piteta
różany itp. tylko odnosić można do zorzy a nie do
gwiazdy zarannćj. Litwini obok zwykłćj formy au-
szra zorza w tćóm samóm znaczeniu mają ausztra;
o formie ŁASICKIEGO Ausca wątpię.
Nie ulega zaś żadnćj wątpliwości, że auszra była
boginią. Właśnie, gdy ona wstawała, zagrzmiały himny
dziękczynne, witające nowe światło dzienne; właśnie,
gdy ona ciemny rozwidniała strop niebieski: cieszyły
się ludy zwycięztwem światłości nad ciemnością. Już
starożytny Aryjczyk słał pobożne pienia do zorzy albo
jutrzenki wieloimiennćj, a zjawiska te dały początek
tylu dziwnie pięknym mytom *98). Grek ubóstwiał swą
rododaktylos Kos, Rzymizniu ezcił Aurorę, Germa-
nie Ostarę *'7), a Słowianie bili pokłouem przed
Jutro-bohem. Więc i Litwa nie zapomniała swych
bógów indo-europejskich — a może dochowała ich
w najczystszćj postaci, jak to dowodzi cześć oddawana
ogniowi i kult Bogów po górach, po gajach, pod go-
łem niebem — i jak dowodem bezobrazowość bogów
litewskich. Więc i Litwa miała swą boginią Auszra,
Ausztra lub Auszrine; ostatni wyraz oznacza wła-
ściwą jutrzenkę i widocznie utworzony od ausztra jak
kroackie zornica od zóre tj. od jednego pierwiastku.
Pieśni litewskie wyraźnie dowodzą bóstwa jutrzenki :
„Słoneczku, boga córo '95) kto rano, kto wieczorem
zapalił (i ogieniaszek, zasłał łożeczko? Jutrzenka
i Wieczornica. Jutrzenka
łożeczko.
„Księżyc sam się przechadzał, w jutrzence się
pokochał, a Perkun wielce rozguiewany, rozciął go na
poły.* rój ,
Inna zuów pieśń opićwa, że Auszrine nie może
odszukać zaginionćj owieczki, bo spieszyć się musi
ugieniaszek, a Wieczornica
ogień zapalić słońcu. ''")
Co się mówi o Auszrine odnosi się i do Au-.
szra, bo jak się wyżćj wykazało, Jutrzenka często
zastępuie Zorzę.
Austheja u ŁASICKIEGO
a właściwie Auszteja.
Apum est dea. — NARBUTT powiada: że jćj wzy-
wano pomocy chcąc roje pszczół aułodych z kądinąd
zbiegłe sprowadzić do swoich ulów i barci itp. — 1 że
ŁaSICKI O niój badania (!) zostawił. Przytoczyłem całe
badanie ŁASICKIEGO po łacinie; więcćj o nićj nie wspo-
mina. Co NARBUTT pisze jest parafrazą „matki pszczół
czyli królowćj* polit. Bittinas rodzaju męzkiego. Au-
szteja właściwie znaczy brzęcząca i pochodzi od
auszti brzęczyć; suflix-ejas tworzy nomina agentts.
„ Brzęcząca * mojóm zdaniem jest ludową parafrazą za
zwyczajne pszczoła, lit. bittis (r. żeńsk.). Więc i w nićj
Boga nie uznajemy. MANNHARDTA Oszti jest to Samo,
co auszti. (uf. 49 (126)). Niefortunną zaś jest po-
prawka AKIELEWICZA: Uźdeja, Użdetie założyć ; za-
znaczyć, niby oczarować. (?) — ŁASICKI jeszcze o je-
duym bożku pszczół wspomina, którego nazywa Babi-
los, SrRyJkowski Bubilos a Kuerw Babilas. — Ja
widzę w nim prostego parobka; parobek bowiem po
54
litewsku jest bobis, bobilas itp. Porównaj Akienn-
WICZĄ p. 459 — i ruskie b byl.
Auxthejas Wissagistis a raczój
Auksztejas Visagalis.
Deus est omnipotens atque summus. Sa to zdaniem
mojóm przydomki czyli nazwania bóstwa najwyższego
tj. Perkuna.
Trudności przedstawia forma Auksztejas; po-
chodzi bowiem od auksztas wysoki; końcówkę ejas
przyjmują zazwyczaj imiona od słów uformowane. ''!)
MANNHARDT tćjże trudności świadom. Na stronie zaś
51. (128) słuszny czyni wniosek, że względnik — ejas
obok funkcyi nomin. agentis inne jeszcze spełniał:
To dało powód A. BieLeNsrerNowi ''*) do następnój
uwagi: „Zakończenie cjas rzeczywiście nietylko tworzy
nomina agentts od słów jak np. łotewskie kall-cjs ko-
wal (za kalłejfa)s od kalt kuć, lecz dodaje się także
do imion na oznaczenie miejscowości, gdzie kto mie-
szka, albo pochodzenia. I tak pluralia Kalneji znaczy
„Górka* wieś; Leijeji wieś Dolina, a zatem oznaczają
miejscowości. Siugularia zaś kalnej(a)s mieszkaniec
Górki, albo tóż mieszkaniec góry; Letjej(a)s mieszka-
uec wsi Doliny itp. Ztąd tóż auksztejas oznaczyć
może mieszkańca na wysokości, w niebiosach. Co się
tyczy poprawki Visagalis formy skróconój z Visaga-
lmtis w miejsce Visagistis jest ona tak trafna, że
udowodnienia nie potrzebuje; Visagalis znaczy wsze ch-
mocny. MANNHARDT czyta Visagalisis. (Ot. także
LELEWELA i AKIELEWICZA p. 459.
„Na wysokościach wszechmocny* nie oznacza więc
osobnego bóstwa, ' ale jest przymiotem najwyższego
boga Perkuna.
55
Bentis
is ereditur, qui efficit ut duo vel plures simul tter aki-
quo instiłtuant. NARBUTT parafrazuje tylko ŁASICKIEGO
i nic więcćj (p. 101.). — Akretewicz p. 459 — dobrze
poprawia: Nie Benłis ale bendras towarzysz, druh
a żaden bóg. MaANNHARDT nie wyjaśnia formy (p. 51.
(128)). Piszę się chętnie na poprawkę AKIELEWICZA ;
sam nie czytawszy jego uwag, także do tego doszedłem
rezultatu.
Bezlea ł
dea vespertina. LeueweL p. 460 Bezlea vel Dezelea
bogini wieczorna inaczćj Wakarine. My wiemy, że
wakarine jest gwiazdą wieczorną, wieczornica (cf. Ausz-
rine). NARBUTT p. 68 tego zdania co LELEWEL. —
ARIELEWICZ u LEL. p. 460 powiada: „ Bużys stra-
szydło, któremi dzieci straszą; ztąd bużele straszy-
dełko. Bezlew i Bezeleż nie ma w języku, a Wakarine
nie jest boginią, jeno gwiazdą wieczorną*. Myśmy po-
wyżćj wykazali, że Wakarine jest bóstwem, czyniącóm
służbę Słońcu. Poprawkę AKIELEWICZA uważam za
nader trafną i dobrą. Dawnićj czytałem Bezdejas
ubóstwiony bez sambucus, oparłszy się na formie bez-
das ale to litewsko-polskie; czysto litewski wyraz
sambe łac. sambucus.
"
| Breksta
tenebrarum (dea). — NARBurr p. 68 oddaje pod jćj
zarząd sny. — AKIELBWICZ: brekszła zmrok, szara go-
dzina tak ranna jako i wieczorna, podczas którćj od-
bywały się i odbywają modły. MANNHARDT p. 45 (122)
jdąc za zdaniem BENDERA czyta krehsla „ zmrok”.
AKTELEWICZA poprawka dobra; uważam jednak brek-
56
szta nie za rzeczownik lecz za Bcią osobę sing. w zna-
czeniu: dnieje; zmierzchać się znaczy po żmudzku
blista. Ztąd poważam się powątpiewać, czy p. AKIEIL.
znaczenie zmrok jest dobre; polskie brzask jak się
zdaje jednego co brekszłta pochodzenia.
Budintaja
hominem dormientem excipit. NARBUTT p. 77. pisze Bu-
dintoja bogini przyjazna czuwaniu, zwykła w potrze-
bnćj chwili przebudzać spiących. Następnie powiada,
że nie lubiła ospalstwa i porównywa ją z polskiem (*)
Budzisz, co także było bóstwem (?) i miało za go-
dło gęś. Ta gęś zaprowadza autora na Kapitolium, do-
kąd za nim nie podążamy. Poprawka AKIELEWICZA
mojóm zdaniem, dobra; mówi on: Zwykle czeladź
u Litwinów budzi kobieta, zwana od tego Budintoja
budzicielka. Przy tóm ż zapalonem łuczywiem w ręku
woła: kad jus diewai pajimtu, wtrai kelkites! Żeby
was bogi porwały, mężowie wstawajcie.
Datanus
donator est bonorum seu largitor. NARBUTT p. 98. Da-
tonus bożek rozdawca dóbr czyli wszelkiego mienia,
Jest to żywcem tłómaczone z ŁASICKIEGO. LELEWEL
(461.) Datanus, dawca majątków, dostatków. B(ohusz)
tamże: Doułojas (Duotojas). — Akieuewicz: Duotojas
dawca, wyraz pospolity: np. duotojas wtso gero dawca
wszelkiego dobra". Czytać należy: duotojas od duott
dać i suffix-ojas. „Dawcą * mógł być każdy diewas;
jest to przymiot bóstwa oddany przez rzeczownik.
Istnieje w lit. także dawejas dawca, ale ten wyraz
tu nie należy.
37
Derlintos i Ligiczus.
Obaj naturalnie także bogowie. Derfintos pa-
cem conciliat "''*). Ligiczus ts deus pułatur, qm con-
cordiac inter homines et aucłor est et conservałor ***).
NARBUTT (p. 105) dziwne o nich rzeczy opowiada; np.
na stronie 106, że wieśniacy sceniczne wyprawiają sztu-
ki, w których występują dwie osoby, jedna tłusta na-
zywa się Liguć, druga chudsza nazywa się Derfint*.
Jakąż tu widać nieudolność krytyczną! Bo chociażby
mu Litwin umyślnie podpowiedział błędnie: jednak
NARBUTT tyle powinien był posiadać znajomości języ-
ka, aby wiedzieć, że litery f w alfabecie litewskim nie
ma. Owe f u ŁASICKIEGO graficznym jest błędem, jak
i we wyrazie Ała-bathis; obie litery niezawodnie stoją
w miejscu ; być bowiem może, ze w manuskrypcie
czy tóż w editio pr. imiona własne wielkiemi były na-
pisane literami DERJN TOS — a czcionkowy
żle je odczytał. Tym sposobem błąd drukarski staje
się twórcą postaci Derfint zwanćj, którą sam NARBUTT
widział!! (cf. NARB. p. 106.) I cóż mamy z takim zro-
bić materyałem ? | :
AKIELEWICZ więc słusznie powiada, że nigdy nie
było i nie będzie w litewskim wyrazu Derfintos a to
z wielu (?) przyczyn, z których pierwsza, że w nim nie
ma głoski f. Mamy imię pospolite derintojas poje-
dnawca. MANNHARDT p. 60 (137) do tegoż dochodzi
rezultatu — a ja wyraźnie dodaję, że Derintojis
dzisiaj zwykle Prederus albo Suderus zwany, nie
jest bogiem, jedno człowiekiem z krwi i kości, któ-
ry z umowy albo z urzędu godzi zwaśnione strony.
To samo twierdzą o Liginczus, bo tak czytać na-
leży — a nie jak LeunwEL i Bomusz: Ligintos albo
8
8
Ct
jak AkiELEwicz: Liginczius. Słusznie zaś mówi Ak.
że wyraz ten znaczy jednacza, niby sędziego pokoju
MANNHARDT '5) przytacza z Praetoriusa Lyjiegus
em gott, der eintrachi und der rechte; liess Lygejas (2)
gleichmacher von lygti gleich sein. Mnie się ów Li-
ginczus nie wydaje bogiem; jest to człowiek, roz-
jemca, sędzia; wyraz pochodzi od liginti równóm
uczynić, ważyć; lignicze i legnicze sąd, są wyraza-
mi czysto litewskiemi, które późnićj wyparte zostały
słowiańskiemi sudas, sąd, sud; sudzia sędzia itp.
Dugnai
dea, pracest farmae subactae. U Narbutta jest nymfą
rzeczną; u Mannhardta *"'*) Duonia tj. Duone od dona
chleb „als masse, als stoff betrachtet*. LELEWEL: bogini
mącznego rozczynu ciasta. bBohusz Dugnas dno — AKIE-
LEWICZ: „dugnas dno, dugnai albo padugnes. Ciasto
postawione na dnie dzieży, aby kwas nie wywietrzał*,
Ani o kwasie, ani nymfie lub innćj bogini tu myśleć
nie można — tylko po prostu: dugnas znaczy dmo.
LASKOWSKI spamiętał sobie ten wyraz i podał go
w postaci bogini KASICKIEMU , który w dobrój wierze
dno nam prezentuje jako przedmiot czei u Litwinów '!6a).
Eraiczin kurwaiczin
brzmieć powinno Eraicziu, karwaicziu jako Gem.
Plur. od Eraitis, Karwaitis. Eraitis jest diminuti-
vum od eras, (czytaj jóras SzYyRwID pisze gieras, gić-
relis) co rzadszą jest formą od zwyczajnego eris plur.
erukai jagnię; dosłownie więc Kraiczu znaczy: jagniąt.
Tak samo karwaicziu znaczy: krówek; jest to
diminutivam od karwe krowa; być może, że po żmudz-
0)
ku zamiast karwe mówiono kurwe, karwatlis więc zna- -
czy krówka. Na pytanie, czemu ŁASICKI podał Gen.
Plur. domyś!ną tylko dać można odpowiedź. Najprost-
sze sądzę jest to, że LASKOWSKI spamiętał wyraz ten
właśnie we formie Gren. Plur. a nie znając litewskiego
języka, podał je Łasiokremu, równemu sobie znawcy,
jako nazwy stojące w Nom. Sing. Tak samo gdyby nie
umiejący po łacinie, spamiętał tylko formę deabus, na
zapytanie co znaczy deabus odpowić niezawodnie bogini.
Tym sposobem LAskowski podaje jagnięta i krówki ja-
łowice, jako bogów, bo mówi Kurvatczin, Hrańczm
agnellorum deus (Mnhdt. 12. (89)).
To zdaniem mojóm najprostsze jest wyjaśnienie
i ręczyć można, że taki Laskowski ani nie myślał o do-
myślnym rzeczowniku, od któregoby zawisł rzeczony
Genetivus. Jeżelibyśmy zaś koniecznie chcieli domyśleć się
rzeczownika, to w najlepszym razie tylko można: bobis,
bobelis, tj. parobczak, chłopak; więc karwajcziu bobis
byłby skotarek; a erajcziu bobelis owczarek; atoli ni-
gdy ani jedno ani drugie nie należy uważać za człon-
ków litewskiego Olimpu. Wiadomą zaś rzeczą, że La-
SKOWSKI- nawet z Bobelis utworzył boga.
Formy, o. które się rozprawiamy, AKrIELEWICz tak-
że uważa za Gen. Plur. Tóż inaczćj być nie może —
ale dodaje: „są, co utrzymują, że obadwa imiona po-
spolite nigdy nie oznaczały bogów*. Praetoriusz uważa
je za bogów: gożł der kdlber i gott der ldnmer; idzie
on tutaj za podaniem MASICKIEGO. Warto i Praetoriu-
sza krytycznie ocenić, gdyby tylko był dostępny manu-
skrypt. Tak tóż i MANNHARDT p. 47. 48. (124—125.)
60
Eżernim
lacuum Deum (colunt). Kżeras, Eżeris znaczy jezioro,
więc wyraz ten nie oznacza boga. MNupr. p. 46 (123)
LenEwzL 462. — NARB. 23. Końcowe m jest zakończe-
niem łacińskiego Acc. Sing.
Gardunithis
custos (agnellorum) recens edttorum. Więc w każdym
razie tylko uznajemy w nim stróża młodych jagniąt, tj.
owczarka. Gardas znaczy zagroda „ein offener stalł
fiir die Schaafe, hiirdeś u Nesssuwm. Od tego pochodzi
Gardantis (Akretewicz p. 4638.) owczarek. (f. MNabr.
p. 125, który podaje gardinaitis. NARBure p. 105.
Gondu.
Ani Massranpr '17) ani LermwzL ''5), ani Akre-
LEwicz nie umieją nam wyjaśnić, co przez wyraz ten
rozumieć należy. Jeden tylko NaRBurr jak zwykle chce
wiedzieć, co znaczy. Masroki zbyt mało o mniemanóm
tóm bóstwie podaje, tak że nawet na jego wątłćj powa-
dze opierać się nie można. Pokusimy się o rozwiązanie
kwestyi, poddając mniemanie nasze pod sąd światłych
znawców. Otóż Łastcki wspomniawszy o owóm Pizio,
któremu młodzież szczególnego rodzaju okazuje nabo-
żeństwo, a w którćm to bóstwie wykryliśmy tylko nazwę
„cunm', ciągnie rzecz dalój w te słowa: puellae quoque
quendam Gondu adorant et wwocant*. Więc odpowie-
dnio do owego bóstwa Pizio, dziewczyny swoją drogą
czczą jakiegoś Gondu. Z tego przeciwstawienia wydaje
mi się, że to będzie Geda, wielkopolskie gajda.
A jeślim mówiąc w swoim czasie o Pizio podejrzywa-
łem LaskowskreGo, że Kasioxieao chciał wywieść w pole.
61
to zapewne i to miejsce posłuży do potwierdzenia na- -
szego podejrzenia. Forma na w często stol w żmudz-
kióm, gdzie w litewskićm jest a a mianowicie przed
nosowemi », m np. namas, numas dom; wiadomo zaś
że Acc. w litewskióm także na m się kończył; dzisiaj
ślad tego zeszłego m widzimy tylko w znaku graficznym.
NanBurr *'9) naturalnie iunego jest zdania, on z gondu
robi boginią godów weselnych — następnie i placek
itp. W ślad za nim idzie i KRASzewski.
Kierpiczus hujusque adjutor Silinieczus
(dei) musci in silvis nascentis: cujus m aedificas magnus
apud tllos est usus. Huie etiam muscum leciuri sacrificant.
Otóż wszystko, co o nich wiemy. NanBurr p. 112 i 118.
pocieszne prawie rzeczy; robi z owych nazew cieśle
i budowniczych i wywodzi jedno z ruskiego kirpicz
cegła albo tóż z litewskiego kirpis robak — to dla
NARBUTTA wszystko jedno — i kojarzy dźwięki ruskie
z łotewskiemi mówiąc: „dla tego mógł to być budowni-
czy starożytny z rodu łotewskiego itp. Obok takich
zdań obłędnych, które wypowiada z pewnóm namasz-
czeniem i zaufaniem we własne pomysły, wyrzuca ŁA-
SIOKIEMU, Że bardzo bezkrytycznie wiadomości zbiera-
jąc mytologiczne o tych bożkach mocno się pomylił,
kiedy im pospołu mech każe zbierać”, To już
bezprzykładna nieudolność! NaRBurr chce pisać „kry-
tycznie* pomawia innych o akryzę — a pisząc myto-
logią i historyą, nawet po łacinie dobrze nie umiał, kiedy
lecturi odnosi do bóstw, jakoby one mech miały
zbierać!
Kerpiczus jednego pochodzenia co kerpe mech
(AkieLewicz : kerpes); S ziliniczus zaś jednego co szi-
63
łas bor, silva. Obu, tj. bożka mchu i bożka borów,
zostawiamy w poczcie bóstw litewskich. Litwini, jak
wszystkie ludy indo - europejskie czcili przyrodę w jćj
zjawiskach; mieli oni gaje święte i drzewa święte, a za-
tem mogli cześć oddawać bożkowi boru jakotóż boż-
kowi mchu, którzy obaj tak znakomitą zwłaszcza na
zimę zapewniali opiekę. MaNNmaARbr 48 (125) w części
zgadza się z naszemi wywodami.
Kirnis
dwa razy przez ŁAstokieGo wspomniany, raz, że strzeże
wiśni jakiegoś zamku nad jeziorem. (Mabr. 11 (88))
a następnie, że jest bogiem opiekuńczym Ploteli.
"Pierwsze rozwięzuję w ten sposób, że kirnis znaczy
pestka wiśniowa. Laskowski zrobił z tego boga wisien;
co się tyczy drugiego, nie mam jeszcze zdania ustalo-
nego, czy opierając się na STRYJkowskim kirnis uważać
za rycerza Plotelskiego, czyli tóż za zamek Plotelski.
NARBU"T"r p. 109. Ma»br. milczy, Akretewioz także.
Klamals
jest to oczywisty błąd drukarski za klawals a to =
klawaks diminit. od klawas klon. Zmudzini wcześnie
przed s usunęli + albo a. Po litewsku klon klewas,
a diminit. klewałts, klawehs klonek. NaRBurr przyznaje
się, że wyrazu tego nie rozumić (p. 1435.) AKJELE-
wicz ułatwił sobie, mówiąc, że w języku żmudz-
kim na to nie ma klucza. P. MawNHaRpr p. 60 (137)
wywodzi słusznie od hlłewas klon. Jak już wyżćj wspom-
niałem Litwini czcili drzewa tak Lazdonę (Łasicki: dea
avellanorum) boginią drzewa laskowego jak 1 kławelts.
klawals, klewehks, klewas, klawas tj. klon, czyli bóstwo
63
klonu. Ztąd tóż o klonie wspominają pieśni litewskie, -
mające związek z wierzeniem pogańskićm.
Po kleweliu szaltinatis,
Cze Diewo sunelet
Ateit szokti mienesienoj,
Su Diewo duktelems. '*9)
[Pod klonikiem jest żródełko, gdzie boga synowie,
idą tańczyć przy księżycu, z boga córeczkami. |
Po klewehu szalitmatis
Czystas wamdenatis
Kur ateut saules dukrttes
Anksti burną prausti. '*')
[ Pod klonikiem jest źródełko, czyściuteńka woda,
Gdzie się schodzą Słońca córy, Rano myć twarzyczkę. |
Panu RADZIokINAS zawdzięczam piosenkę, którą
Litwini śpiewają we wilią św. Jana. Otóż z nićj dowia-
dujemy się, że Litwini we wilią św. Jana obłamywali
gałęzie klonowe i niemi maili wrota i okna, tak jak je
Polacy i Rzymianie, a pono i Grecy bylicą obwieszali.
U Polaków po dziś dzień to czynią dla odczynienia
czarów. Ponieważ pieśń ta ciekawa dotąd niewydruko-
wana, umieszczam ją całą:
Kupolele! Szventoj Jonoj ilga dienele, trumpa na-
[ktele
Kas miegiało mie miegojo, per naktelę persedejo
Moczute miega nie miegojo per naktelę persedejo
Per naktelę persedejo tris dukrelas użaugmo
Wiena nudawe uż zaumieraus uż wajaujmiko
Kita łajdo uż artojaus uż gaspadortaus
Kuri buwo uż gaumieraus kelnejo dalele kiatkie
Dalele mano nie tajminga w łaukeluos meks nie augo
Kuri buwo uż artojaus jauttelus gmie dalele gire
Kw p 6 W e l 260
64
Dala mano taj łajmmga w łaukiełuos wiskas auga.
Jauniausia buwo razumniausta
Wede mergas kupołautie klawelu łamsztie
EKme mergas kupołautke klawelu łausztie
Klawelu łausztie, wartu kajsattie, tangu reditie.
Ant kiaru dwaro sakalat gieda zirgiałćj żwiangia
Sakałaj gieda zwgiałej źwiangia
Zargiałej żwiangia, jauczej buboja.
A przyszedłszy przed dom mniemanćj czarownicy
Śpiewają:
Raganu wartaj mie kajszttie w łangaj nie redtie
Bo jo0s czesu nie turejo kupołaute, klawelu łuusztie
Jos nuejo ant aukszto kalno pahulławotte. '*')
Z tego przekonywamy się najdokładnićj, że klon
należał do drzew świętych. Ciekawą jest rzeczą, jakiego
drzewa Litwini używali do rozniecenia ognia, czy klonu,
czy brzozy, czy tóż innego drzewa. KorBeRa w nader
cennóm i ważnóm dziele: Lud. Seria 2ga str. 92 zacho-
wał pamięci drzewa święta, któremi Polacy rozniecali
ognie święte, jak olszynę, leszczynę (lit. łazda, od
czego łazdona) i osiczynę. Drzewa te zastępują indyj-
skie aśvatha i sami, których w Europie nie ma.
Przy tćj sposobności mówiąc o drzewach świętych,
nasuwa mi się pytanie, czóm to poszło, że ruskie
ApeBHOCTEŁ, drewnost apeBuklii drewny, w których to wy-
razach tkwi pierwiastek dru drzewo, gepebo oznacza
stary, starożytność. Otóż wiadomą jest rzeczą, że naj-
starożytniejsze podania głoszą, jakoby człowiek pierw-
szy pochodził od drzew; drzewo to łatwo odgadnąć
można. Germańsko-skandynawskie myty zachowały nam
nazwę drzewa świata (weltbaum) Yggdrasill z któ-
rego gałęzi ścieka kroplami orzeźwiający napój nie-
65
śmiertelności. Gałęzie jego sięgają przez świat cały
i daleko na ziemię. U stóp tegoż drzewa znajdują się
źródła; z jednego czerpią norny wodę, oblówają gałę-
zie a z nich ścieka na ziemię napój nieśmiertelności.
Jest to oczywiście chmura, w postaci drzewa, z którćj
leją się deszcze ożywcze na spragnioną ziemię, rozbudzając
życie. Jeszcze do dziś dnia patrzy chłop na niebo, wy-
glądając owćj chmury, Wetterbaum, zwanćj, i prorokuje
słotę lub pogodę. I my znamy podobne drzewo nie-
zmiernćój wielkości, na którego gałęziach rodzą się
jabłka złote i przesiaduje żar-ptak, który, gdy
się pokaże, zajaśnieje świat cały jak gdyby był dzień
biały. Ito drzewo iest chmurą, jabłka złote i żar-
ptak jasną błyskawicą. Otóż z tych drzew pocho-
dzi życie, pochodzi i dusza człowieka. W greckićm
drys pierwiastek dru znaczy drzewo, dąb; i w grec-
kióm było podanie, że ludzie pochodzą od drzew; z tóćm
właśnie wiąże się przysłowie: w gar apo dryos est pa-
lajfatu '**), przecież nie pochodziszod drzewa
o którem dawne wieści prawią; tj. przecież ród
twój nie tak starożytny, by sięgał aż czasów, gdzie
ludzie od drzew pochodzili, i nie umieli swych rodzi-
ców nazwać imieniem. Otóż tutaj styka się drzewo
z pojęciem stary, starożytny, które to znaczenie pozo-
stało się jeszcze w ruskićm z czasów indo-europejskich.
Więc i pierwiastek dru szeroko rozpowszechniony po
wszystkich ludach pochodzenia aryjskiego. W sanskr.
drus drzewo, dru-ma drzewo, darunas twardy, grec-
kie drys drzewo dąb; dory belka, drzewce, kopija —
Słow. dy*wo; lit. drutas mocny, silny, twardy, od którego
j nasze zdrowy. Of. Qukwrus Grundziige Nr. 275 i po-
równaj: Kuas herabkunft des feuers p. 178.
9
66
Świętość drzewa i drew z rozmaitych podań bie-
rze początek; rozpowszechnienie kultu wykazał nam
BasmaN w Zettschrift fir Voelkerspsychologie, nie mówiąc
już o BorroneRa Baumkultus der Hellenen. Z tych
świętych drzew wywoływano także i ogień święty. Dzi-
wna rzecz, że nam LASKOWSKI czyli KASICKI nie wspom-
niał między tylu bogami i pseudobogami o świętym
ogniu Litwinów. My go zwyczajnie Żnicz nazywamy.
Na jakićj podstawie? Obaczmy.
Pierwszy raz spotykamy się z podobnym wyrazem
u Drvaosza, który wspominając o pogaństwie Litwinów
powiada, że wieczny ogień był utrzymywany „a sa-
cerdote, qui Zinez appellabatur*. '%)
Mrromowrra, który korzystał z Drveosza pisze:
Colebant.... tgnem, qui per sacerdotem lingua eorum
Zinze nuncupałum, subjectis lignis adolebatur. **4)
Otóż obaj mówią, że kapłan nazywał się Zimcz,
ztnzże. |
Guaanrn '*5) zaś pisze: Imprimisque ignem, quem sua
lmgua Zniez, ut rem sacram appellabant etc. On więc
ogień nazywa Żniczem. W tóm samóm rozumieniu
bierze to STRrjkowski. Któż więc ma słuszność, czy
Dzucosz i MrkcHowira, czy tóż GuAGNiN i SrRxy-
KOWSKI ?
Obaj błądzą. Pierwiastkiem jest niezawodnie żin
skr. gna. (żna), gr. gi-gno-sk-o, łać. gno-sc-0, słow. zna-
ti, pol. znać. Znaczenie główne jest: wiedzieć, znać. Od
litewskiego pierwiastku idą: źin-i-s, właściwie znawca
znachor, kapłan; dziś używane zin-inkas znaczy cza-
rownik bo kapłani i kapłanki pogańskie przeszły jak
wiemy w czarowników lub czarownice np. Jój kas waj-
kszcziojei pri źininku klausdamos ir rodidamos ete. Żine
67
dziś znaczy czarownica, dawnićj kapłanka. Ostatnie cz
we wyrazie żnżcz zdradza litewskie zakończenie cze, icze
oznaczające miejscowość, więc żinicze znaczy miejsce
wyroczni, wyrocznia, i z tego to źinicze urobiło się pol-
skie żnicz. Z wywodem tym zgadza się Akretmewicz (p. 482)
„ziniezia dosł. miejsce wiedzy, świątynia, w którćj nie-
ustanny płonął ogień, obraz odwiecznćj światłości i siła
życiodawcza. Owe kronikarzy mylne podania ztąd poszły,
że nie znając litewskićj mowy: pomieszali znaczenie żinis
kapłana z żłnicze wyrocznią*. Błędnićj już donosi Gva-
GNiN, albowiem ogień po litewsku znaczy ugnis, ugnele
i gabie jak nas Akrernwicz poucza. W każdym więc ra-
zie dawniejsze znaczenie: ognia wiecznego jest mylne.
Kresnata.
To znów straszna łami-główka. MasNiaRpn '*7 podaje:
Bei Kremata denkt Bender viellcicht mit recht an cze-
chisch. krmnica Mastschwein, poln. karmnik Mast-
stall. O słuszności wniosków powątpiewam; i czeski i pol-
ski wyraz pochodzi od karm karmić, co po litewsku pe-
ntu; a penetuwe karmnik. Przy objaśnieniu ile możno-
ści trze ba się trzymać języka narodowego. NaRBurr p. 104
powiada: Szczególnićj pod opieką tego bożka były wie-
prze i maciory, zwierzęta potrzebne i do ofiar używane.
Łasioki krótko nas zbywa: kremata porcorum ac suum est
„deus; cui similiter focos exeitant et cervisiam super eas(?)
fundunt. Za kremata Elzewiry mają kremara; jest to na-
turalnie błąd drukarski. Akrpzewicz '*8 powiada, że ję-
zyk na to objaśnienia nie daje. Mnie się z początku
wydawało, że czytać należy kierdzaiis niby pastuszek,
od kerdzus plur. kerdzei (jakby od sing. kerdis) pastucha
albo tćż zbliżałem do polskiego kiernoz kterda — ale
68
to po litewsku tekis, i te moje domysły w koresponden-
cyach udzielałem. Tymczasem je teraz odrzucam, bo
sądzę, że na lepsze zdarzyło mi się trafić. Otóż za kre-
mata czytam kremta co znaczy gryząca. Lud nadzwy-
czaj chętnie przezywa przedmioty, kierując się wybitnym
jakim przymiotem. Kiaule, gen. kiaules, jest r. żeń. i zna-
czy świnia; od obgryzania i gryzienia odebrała przydo-
mek kremta gryząca, pochodzące od kremtu gryzę. Po-
dobnież sądzę, że
Krukis
oznacza po prostu ludową nazwę wieprza. Gdybyśmy
się trzymali słów ŁasrokreGo, Litwini mieliby zbytnią
obfitość bożków opiekujących się trzodą chlewną. „kKru-
kis suum est deus, qui religiose colitur ab Budrajcis
hoc est fabris ferrariis*. Krukis utworzone od tego
pierwiastku co krukiu warczę, hufam, albo krokiu albo
krukuoti, znaczy, ten co hufa, warczy jak wieprz, a więc
znów nazwa od przymiotu. Ale w jakim stosunku pozo-
staje ten hufiarz że go tak nazwę, do Budrajców? Mają
to być podług HŁasrokrmao kowale; ale kowal po lit.
i żmudzku kałwis; przypuściwszy nawet żeby tak było,
jakiż ma być związek między wieprzem a kowalami, któ-
rzy go czczą jak boga? Rzecz mi zupełnie niejasna. Tu
znów LASKOWSKI PŁASIokiemu brednie nagadał i udawał
przed nim że po litewsku umiał. Ponieważ tu ŁAsIoki wszy-
stko robi bogami, być może, że on Laskowszremv plan
swój wynurzył, porównać kościół katolicki z pogaństwem
litewskićm. Laskowski tedy prawił niesłychane rzeczy
ŁASICRIEMU, i zdaje się że powyciągał ze swćj pamięci
wszystkie wokabuły litewskie jakie spamiętał, i to w nie-
poprawnćj formie a porobiwszy z nich bogów, cudacko
69
ze sobą powiązał. Budradtis może być wyrazem litew-
skim uformowanym od pierw. bud, (pols. budzić) w zna-
czeniu czuwać. Ztąd budrus czujny, budriste czujności
it. p. Od budrus idzie hypokoristikon budrażtis, a to
może być imieniem własnóm, przypadkiem jakiego ko-
wala, którego LASKOWSKI nie omieszkał powiązać z kru-
kis. Ze Budrys jest imieniem własnóm wiemy z MIckiE-
wicza: „Stary Budrys miał trzech synów, Tęgich jak
on sam Litwinów *.
Cóż dalćej? Mamy się radzić NARBurra? On pisze:
„Ci kowale, jak wiemy (?) z powieści gminnych byli rud-
nikami czyli wytapiającymi z rudy krajowćj żelazo. Wro-
zumieniu mitycznym brać ich należy za gatunek cyklo-
pów*. Nie rozumiem tego. Ale dobrze — niechby i tak
było; w jakim oni stali związku z owym krukts? Ile
mnie wiadomo, rudnik po litewsku Fudininkas a kopiący
rudę Rudakassis. Więc znów nowy odmęt. NARBvrr tamże
pisze krugis zamiast krukis, podając że pochodzi od kriu-
gas rygiel i tóm uważa rzecz za załatwioną. Aby już
raz skończyć z ową trzodą chlewną, odstąpię od po-
rządku alfabetycznego i pomówię o mniemanym bożku
Priparszis
który do tego samego koła należy. Priparscis est, qui
augere nefrendas existimatur. „Pri-parszis bo tak pisać
należy, oznacza tego, „co jest przy prosiątkach*
lit. parszas, łać. porcus, prosię; prź polskie przy; a za-
tóm po prostu świniarek, ale nie bożek. MasNeARpr 120
dobrze poprawia, ale uważa go za bożka. Akrezewicz:
„musiał to być po prostu pastuch świń, świntuch*;
iw tóm ma słuszność, i WE
70
Matergabia
(huic) deae offertur a foemina ea placenta, quae prima
e mactra sumta digitoque notata, in furno coquitur,
hanc post, non alius quam paterfamilias vel ejus conjux
comedit. Wsbrew MaNNmARprow! 0 który wyraz ten
objaśnia przez: Mutterfeuer i Akrezewiczowi *! (ogień
niewieści), wolę tutaj dać wiarę ŁaAsrckiemu. Rozumiem
bowiem przez gabie kupkę, i całość matergabie uwa-
żam za pierwszy placek upieczony, który należy się
matce. Qui meliora videat, explicet melius. W tóm sa-
móm znaczeniu gabie we wyrazie
Pelengabie
który oznacza „kupkę popiołu” jak tćż Akreznwrcz *3*
podał: kupa popiołu, żar zgarnięty w gromadę i pokryty
popiołem.
Miechutele i Srutis |
colorum dii sunt, quos in silvis colores ad lanam tin-
gendam querentes venerantur. Akreznwicz '* co się ty-
czy Miechutele nie decyduje się. A dalćj '** Sriutas;
sriuta, woda brudna, ściek, gnojówka. MANNHARPT przy-
tacza Praetoriusa: Srutis Goettin der gruenen farbekraeu-
ter. Mnie wyraz ten także niejasny, wnosząc z Łasio-
KIEGO powinien barwę oznaczać; ale któż może polegać
na łasrokim? Szczęśliwsi jesteśmy co do Miechutele. —
Otóż Meletette, jak ją PRAEToRrivsz nazywa, jest boginią
ziół, któremi opończe na błękitne barwią. MANNHARDT
powołując się na Bendera wywodzi Meletette od mele barwa
błękitna i tete ciotka. Pod tą samą nazwą przywodzi ją
WiuHsim MaRmrsi duchowny ze wsi Werden opodal
Klajpedy, we wierszu pisanym ad plebem Lithuani-
71
cam a wydrukowanym przed spiewnikiem litewskim
KrprNa, plebana z Tylży 1666.
„Quid Laimella tibi praestabit quid Meletette* cf.
MANNHARDT 41. (118).
Dziwną zaiste jest rzeczą, że MaRmrNiI i Ktmrw któ-
rzy o prawdziwości nazwy u ludu najlepszych zasiągnąć
mogli wiadomości, jednak błędnie nazwisko podają. —
Uwagi godne, że u obydwuch błąd co do joty równy.
Wyraz ten powinien brzmieć Melitdle, uformowany zda-
niem mojóm od melis gen. io ziele, melitele ziółeczko. Oba
wyrazy zaś pochodzą 0d tematu mał znaczącego błękitną
barwę. Czy Melitele uznać za boginię? oto pytanie?
Modeina, Numejas, Pessejas i Tawals.
Modeima jest boginią leśną; Wumejas domowym
jest bogiem, Pessejas ukryty siedzi za piecem wśród
młodych różnego rodzaju zwierząt, Tawals zaś jest
deus auctor facultatum. — Otóż jest charakterystyka
podana przez ŁASIOKIEGO.
Wiadomości te stwierdza po większój części kro-
nika Wołyńska **, która z wyjątkiem Pesseajsa o innych
wspomina, jako o bogach litewskich. Miejsce to brzmi
MuH40K5 >Ke NOCIA KG Nanb m npua
Mindog że posła k papie i prija
Kpemenie. Kpemenie %e ero 1bCTHBO ÓKICTŁ.
ore Kreszczenie że jego lstiwo byst/.
Kpame 60rou5 CBOHM5 BG Trafik, nepBOuy.
| zejaszo bogom swoim w tajnie, pierwomu.
HrHaabeBu, m TedaBemn, i /M|usBepHks3y.
N5 nadjejewi, i Ijelaweli, i Diwerikzu.
dacauemy Óory u Mbuąbnny.
Zajejaczemu bogu i Mieidieinu.
i
12
Że Modeina Łastckinao ta sama co MMieidieina
kroniki Wołyńskićj nie ulega wątpliwości. Idzie tylko
o to, jak po litewsku wyraz ten brzmiał. Otóż pierwia-
stek jest med, od którego idą główne rzeczowniki medis
drzewo, medejis myśliwy, medzione polowanie i wiele in-
nych; dalćj medinnis leśny, medimne leśna. Otóż domy-
ślając się diewadte, bogini, będzie Medinne bogini leśna;
tak jak Laskowski podaje. Forma ta najwięcćj zbliżona
do formy kroniki Wołyńskićj. Pan PREkieR mi mówił,
że do dziś dnia uważają Medinne za ducha leśnego.
Drugim z rzędu jest.
Numejas.
I ten jako bóg poświadczony przez rzeczoną kro-
nikę: Nunadjejewi. Z formy ruskićj wnoszę, że pisać na-
leży: Numadjewas t. j. bóg domu. Dom znaczy namas,
nomas i numas, są to dialektyczne różnice, jakich jest
mnóstwo na Litwie; numa jest Gen. zależny od diewas
bóg. MANNHARDT '36 podaje Numejas, Akrermwicz nie
uznaje formy Numejas, Namejas ze względów gramatycz-
nych. Atoli obacz formę Auksztejas. Przy tćj sposobno-
Ści pomówimy zaraz o
Pessejas
którego NaRBurr'37 zamienia na Peska i robi żoną Nu-
mejasa: oba zaś są bożyszcza gościnności. Zdaniem
MANNHARDTA należy pisać albo Peczejas Od peczus piec,
albo Peszejas od pesza czad. BrzueNsrmin zgadza się na
Peszejas. Mnie się wydaje że zapiecek dosyć niewygo-
dne dla bóstwa miejsce; i mnóstwo nazw bożków od-
73
noszących się do ognia wzbudza pewną nieufność, lubo
powód ten nie jest przekonywającym. Pan Mrkucxi wy-
wodzi go od pierw. pa tueri, opiekować się; i rze-
czywiście w łotewskiem znajduję wyraz 72 - piesti - tojis
(w książce do nabożeństwa) w znaczeniu Zbawiciel, ztąd
dla litewskiego można wywnioskować formę: piestejas
opiekun i z tóm porównać od tego źródła pochodzące:
Piast, piastować, piastun, pieścić; toby się wybornie
stósowało do znaczenia, jakie LAskowski mu zaznacza.
Atoli mnie się zdaje, że raczćj myślić tu trzeba 0 pesta
(czytaj piesta) tj. stępa; tłuk w stępie nazywa się pestas.
Otóż stępa taka mogła stać o podal pieca, za piecem,
a koło nićj garnęły się zwierzęta młode cujusvis gene-
ris i zbierały i zjadały spadające ziarna. Z tego to wy-
razu mogło powstać skombinowane bóstwo LaAskows-
KIEGO. Przejdziemy do:
Tawals
o którym mówi PASsIoki, że jest auctor facultatum; te
facultates odnosi NARBurr do uciech cielesnych „i bo-
żek ten do lubieżności się odnosić powinien*. AKIELE-
wicz "38 także mylnie objaśnia przez atbułas, niedoskonały,
a bułas porównywa z Baalem; atbułas wątpię czy istnie-
je w litewskim. Zdaniem mojóm Tawals jest skrócone
z Tawalis a to hypokoristikon do tawas, tewas, tjewas
ojciec; Tewelis albo Tawalis, Tawals znaczy więc „oj-
cuszek* i ten może być auctor facultatum, majątku.
Miano Ojca przystaje jako przydomek do bogów, daw-
ców wszystkiego tak jak Duotojas. Forma ruska 7jela-
veli jest w ustach Rusina przemienione Tjawele czyli
Tjewele ojcuszek. Jak klawals od klawas, klewas klon,
tak Tawals, od tawas, tewas ojciec, pochodzi.
10
74
Percuna tete
mówi ŁaAsIoki jest matką błyskawicy i gromu, ona bierze
słońce znużone i opylone do kąpieli a na drugi s
wypuszcza je umyte 1 lśniące się.
Myt o kąpieli słońca w nawałnościach lub w morzu
rozpowszechniony bardzo. Myt litewski ma wszelkie ce-
chy pierwotnćj indoeuropejskićj postaci. Forma tylko
Percuna tete jest błędną mimo Grrmwa Myt. p. 157
i Swenka, który cudacko wyraz tete objaśnia. Należy
się pisać Perkunatele jest to diminutiyum do Perkunas,
Perkunatis, „Perkunatele.
Prigirstitis
hic est, qui murmurantes eraudire putatur; jubent igi-
tur ut quis summisso murmure hoc vel illud loquatur,
ne clamantem Prigurstitis audiai. W bóstwo jego by-
najmnićj nie wierzę; we formie tćj widzę „podsłuchują-
cego* (od prigirstu, girdan, girzu, girsti), który podsłu-
chiwać umić. Tym sposobem najlepićj objaśniają się
wyrazy MASIckrEGo: „Podsłuchujący ten jest, który
słyszy 1 mruczących, dlatego tóćż wzywają tego lub
owego, aby cicho mówił, żeby go podsłuchujący nie
słyszał *.
Ragaina
błędna pisownia zamiast Ragana, dziś znaczy czaro-
WnIiCA, U LASKOWSKIEGO jest boginją leśną. Ponieważ ra-
gas, rogas w litewskim oznacza także ołtarz, domyślam
się że ragana. pierwotnie znaczyło „do ołtarza nale-
żąca kapłanka,
75
Ratajnicza i Ublanicza
| Zrazu sądziłem jak i AkreLewicz że Ratajnicza
stoi za Rajłajnicza od rajtaj a to z niem. reiten, konno
jeździć, zatćm konnica. Tymczasem zakończenie icze,
nicze i t. p. oznaczają jak się już rzekło, miejsce (po-
rownaj piw-nica), ratas zaś znaczy koło; całość więc
oznaczałaby miejsce dla kół, wozów; po prostu remiza
wozownia, jak tćż 1 MANNHARD" p. 46 (128) się do-
myśla, tylko że on rozumie to w znaczeniu Ratajniczos
diewas.
I w drugim wyrazie suffix zdradza znaczenie miej-
scowości. PAsSICKI mówi: Ublanicza deus, cui curae est
omnis supplex. MANNHARDT |. l. w myśl NARBurra p. 109
myśli o Kubdlanicza od kubilat kubły, w znaczeniu miej-
sca gdzie kubły się chowają, dlatego on pisze kublani-
czos devas. Akieuewicz "9 nie daje wyjaśnienia wcale.
Idąc za śladem supplea mniemałem, że ubłanicza wyra-
zem słowiańskim od ubłagać; ale i supplex może
być błędnem za supellew. Naprowadza mnie zaś na tor
prawdziwy Bomvsza dodatek do Lernwera: Ubłade
w któróm latem jeść gotują, kuchnia letnia. Akrerewicz
nie zna tego wyrazu i rzeczywiście tylko jeden z wielu
Litwinów, których się wypytywałem, o tym wyrazie sły-
szał. Pono w izbie, którą /7blłade nazwano, stał piec spory
i chleb w nim pieczono i suszono ziarna, nasiona i t. p.
W takim razie Ubładnicze znaczy to samo. Więc tćż te-
raz rozumiemy, co Laskowski chciał powiedzieć, a może
umyślnie przed Pasrokrm źle powiedział; być może, że
i Laskowski nie winien a Łasrcki przesłyszał się i na
pisał: supplex za supellex. Zamiast powiedzieć, że
w Ubładniczy wiele znajduje się gratów, powiedział
Ubładnicze jest opiekunką proszących. +
76
Bogowie rodzin,
Niektóre dawne rodziny odrębnych własnych mają
bogów, którym cześć oddawają. I tak Micutiana (familia)
czci „Simonaitem*. Simonaitis wydaje się diminut. od
Simonas, Szymon. Gdyby tak było ród Mikuckich chrze-
ściańskich sięgałby czasów. Ród Michelowiczów czci
Studzium. Nie jestem w stanie wydać sądu o tym wyrazie.
Ród Kiesgajłów czci Ventis Rekiezovium (?) Rody
indoeuropejskie czcili założycieli rodu, więc jednego
z przodków; cześć ta wiązała się ze czcią umarłych.
Oprócz tego były także bogami i opiekunami rodów bó-
stwa przyrody. W powyższych imionaoh „Simonaitis*
zdradza bóstwo pierwszego rodzaju; o reszcie nie umiem
nic stanowczego powiedzieć '*:.
Bogowie miejscowości.
Takim bożkiem ziemi Pojurskićj ma być JZewo-
dżds. Jest to wyraźnie „Diewaitis* t.j. bożek. Ziemi zaś-
Retowskićj Vetustis. Znamy w rzeczonćj ziemi wieś du-
chowną tegoż nazwania '**, Ziemi Sarakowskićj zaś patro-
nem (ruboi 1 Tberticos. Nazew tych nie umiem wyja-
ŚNIEG, |
Nie mogąc teraz o tym dziwnie ważnym temacie
obszernie się rozpisać, zwracamy tylko na to uwagę,
że u ludów indoeuropejskich każda miejscowość miała
swego patrona.
Pozostaje się jeszcze wspomnieć o reszcie nazew
litewskich, zachowanych przez Łasicxieao. I tak Rau-
guzemepatis nie uważam za bożka; wyraz ten zło-
żony z dwóch wyrazów, z których pierwszy raugus
znaczy kwas, a żemepatis, pan, opiekun ziemi. Dwa
77
te wyrazy razem sklecił Laskowski, lubo do siebie
wcale nie należą.
Pod ogólną rubryką bogów, o których Litwini
niechętnie pytającym się sprawę zdawają, jak mówi
PASIOKRI, zamieszczeni: 5alaus. Być może, że on ma zwią-
zek z litewskim Sala wyspa, ostrów, łać. tm-sula; ztąd
wnoszę, że to znaczy mieszkańca ostrowu, wyspy. Szluo-
trazis; szluoła znaczy miotła, a szluotraszis drapak tj.
reszta starćj spotrzebowanćj miotły. PASICKI i tój nie
omieszkał umieścić w Olimpie litewskim.
Tiklis, Birzulis są jeziora na Zmudzi, jak mi
pan PREKERA mówił; to samo i Atłajbos. Siriczus
jest małą rzeczką, ruczajem podług p. PRERERA.
Co się tyczy Dworganthis i Klamals już zdanie
me wypowiedziałem.
Tratitas Kirbixtu jest bożkiem, który gasi iskry
zdaniem ŁASICKIEGO ; być może, że wzywano go po za-
nieceniu ognia w osieciach. Formę jednak litewską po-
prawić należy na Trotttojas Kuwbwksatiu od trotihi ni-
szczyć, gubić i znanego nam już kubirksztis iskra. MANN-
- HARDT '44) pisze Tartojits: kibirkstiu „Besprecher der
. fumken, von tarm, tarti: sagen, reden.
Walgina ma być bogiem ,„aliorum pecorum'; po-
chodzi od wałgłći jeść: zdaje się, że jest to samo co
walgis i walgimas i znaczy jedzenie, uczta.
Warpulis ts esse putałur, qm sonitum amte et
post tonitru in aerefacit. Warpuolis jest diminutivum
od warpas dzwon, który rzeczywiście facić sonitum in
aere, tylko że nie jest bogiem. Zdaje się, że nim dzwo-
_niono podczas grzmotu chodząc około domu.
Otóż byłyby z małym bardzo wyjątkiem wszystkie
prawie wyrazy litewskie, przywiedzione przez ŁASICKIE-
78
Go. Ponieważ głównóm mojóm zadaniem było ocenić
pisemko PASICKIEGO, jako źródło do mytologii litew-
skićj, nie można żądać, abym systematycznie wyłożył
mytologią litewską, co przy obecnym stanie źródeł na-
wet nie jest podobieństwem. Wprawdzie potrąciłem tu
i owdzie o znaczenie bóstwa; ale to uważać należy za
uwagi uczynione mimochodem, ułatwiające drogę pó-
żniejszym badaczom. Nim zaś kto rozpocznie pisać my-
tologią litewską, winien mieć opracowane źródła, z któ-
rych czerpać należy; inaczój popadnie w zamęt, z któ-
rego tak łatwo wydostać się nie można. I otóż w oce-
nianiu tych źródeł pierwszy pewniejsze stawiam kroki,
a o iłe nasz rozbiór krytyczny zasługuje na uwagę, po-
zostawia się surowemu ale sprawiedliwemu znawcy.
Bądź co bądź, schlebiam sobie, że jakkolwiek tu
i owdzie w pojedynczych wyjaśnieniach mogłem zbłą-
dzić, jedno pozostanie niewzruszonóm, tj. że pismo de
Dus Samagitarum nie zasługuje na miano poważnego
zródła, że tendencya pisma niezgodna z tytułem, bo
ukryta w nićm myśl główna: znieważenie kościoła kato-
lickiego a nie wykazanie wierzenia żmudzkiego. |
Przeszedłszy raz jeszcze szereg słów litewskich,
spostrzegamy, że z nich ledwo jedna trzecia część należy
do mytologii. Ale nawet i ta liczba maleje przy dalszóm
rozważaniu. Albowiem do bóstwa Perkunas odnieść na-
leży imiona: Auksztejas Visagalintis (albo Tisagalis
co jedno znaczy), a do bóstw, w ogóle: Duotojas
dawca, Tewele ojcuszek, Diewadtis bożeczek. Reszta
dwie trzecie nazew należy do najrozmaitszych katego-
ryj; tam widzimy obok znacznój liczby świniarków,
skotarzy, pastuchów, kawały starój miotły, zapiecki,
79
rupiecie itp., co wszystko miało być czczone przez Li-
twinów. Monografia szczegółowa o ŁASIokiM, po wy-
dobyciu na jaw niedostępnych nam źródeł,
wykazać nam jeszcze jaśnićj może, że tutaj mamy do
czynienia z bandą literackich fałszerzy, którzy zdołali
przez trzy wieki, dzięki naszćj obojętności względem
języka litewskiego, uczonych ludzi oszukiwać.
Uwagi.
) W Czerwcu r. 1868 za staraniem JW. Rektora MIA-
NOWSKIEGO odebrałem z bibl. Ces. Peterburskićj odpis dzieła
ŁASICKIEGO, Wydanego przez GRASSERA, za cO jak najpo-
winniejsze składam dzięki. Takież należą się i wypowiadam
mężom nauki, którzy skwapliwie oświadczyli się z gotowoś-
cią dalszego wspierania, jak Prof. Dr. Kuns w Berlinie,
Dyrektorowi Dr. LekNEnRbr w Toruniu; SvNbykowi WE-
GNER w Poznaniu, w kwestyi bibliograficznój JANA i Hie-
RONIMA MALECKIEGO. Przed innymi zawdzięczam Prof. Dr.
MANNHARDTOWI nowy przez siebie uskuteczniony przedruk
JANA ŁASICKIEGO i odpis książeczki cennćj, napisanćj przez
HIERONIMA MALECKIEGO. „Warhafttige Beschreibung der
Sudawen auf Samlandt etc.
a) tj. Miehalona po litewsku Mingaiło.
3) tj. ŁASICKIEGN.
> w tekscie: Sclucensis. Jerzy Xże Słuckie umarł 1579,
miał za sobą hr. Tęczyńską, a z nićj 3 synów: Jerzego,
Sieiniona i naszego Alexandra (podług Paprockiego).
s) Strony podałem podług. MANNHARDTA edycyi; liczby
w nawiasie odnoszą się do stronnie Czasopisma „Magazin
der lettisch-literarischen Gresellschaft*
s; „Michalo fragmine quinto haee aliter refert*.
?») wyraźnie: nune primum edita.
5) utrumque manusceriptum deprehendi.
o Oryginału nie widziałem; rozumowanie moje oparte
tylko na opisie wydania GRassERa — więc o ile opis wia-
81
rogodny — o tyle wnioski mają podstawę. Co do zmian
dedykacyi porównać można n. p. wydania rozmaite: Pamię-
tnika książąt i królów Polskich przez KLONOWICZA.
") Dziennik Wileński r. 1828. T. I. p. 248 i T. III.
p. 308.
") JonawNis HeRBvRm de Fulstin, Regni Polonici Senato-
ris Ol.: Ohronicon seu rerum polonicarum compendiosa de-
seriptio. Accesserunt ex manuscripto: Michalo Lituanus
de moribus Tartarorum Lituanorum et Moscorum. Joannes
Lasicius de Diis Samagitarum etc. de religione Armenio-
rum. Item de introitu (sic) Regis Stephani Batori. Cum
privilegio (Caesareo. Basileae. Apud Lupbovicum KoeNic.
A. MDOXV. 4to. Być może, że do wydania tego dodano '
GRASSERA Wydanie ŁASICKIEGO, tak, że edycye pod Nr. 2.
i 3. są jedną i tą samą. Kwestyja ta czeka rozjaśnienia.
") Czasopisma tego w Warszawie nie ma; ef. MANN-
HARDT p. 24 (101). Prof. KvaN (listownie) podaje rok 1841
a strony 187—151.
=) MNipr p. 28 (105).
") Tamże p. 25 (102).
*) Niektóre przytacza Mnhdt p. 15 (105).
") ŁASICKI u Mnhdta p. 14 (91).
") Taki egzemplarz widziałem w bibl. Głównój War-
szawskićj. (o się tyczy roku wydania (GuAGNINA, rzecz
jeszcze zdaniem mojem, nie zupełnie załatwiona, mimo świa-
dectwo LELEWELA (bibliograf. ksiąg dwoje p. 180) i dokła-
dnego opisu w Encyklopedyi powszechnćj, dokonanego przez
SoBIESZCZAŃSKIEGO. Otóż moje powątpiewania są tego ro-
dzaju: GuAGNiN w rzeczonćj edycyi fol. 30 (Elzewir. ed.
1642 p. 262) przytacza wiersze, które są pióra KroNowr-
cza i wzięte z jego Rexolanii. Roxolania zaś wyszła do-
wodnie r. 1584 w Krakowie. Jak to wyjaśnić? Uszło to
- bibliografom, a i baczności Leueweta. Rok wyjścia 1578
polega jedynie na podpisie przedmowy GuvaGNina — ale
rok ten jest tylko datą ukończenia dzieła. Na tytule
11
82
zaś, gdzie zwykle wydawca kładzie datę ukończe-
nia druku, nie ma roku wcale. Być może i to, że opi-
sy pojedynczych ziem wychodziły z osobna i potóm dopićro
zjęto je w dzieło jedno; ale kwestyja ta wymaga osobnego
opracowania. Tymczasem p. SoBIESZCZAŃSKIEMU dziękujemy
za kilka słów obrony QGwuAGNiNA przeciwko oklepanćj kra-
dzieży; po porównaniu GuAGNINA ze STRYJKOWSKIM, piszę
się chętnie na zdanie p. SoBIEszczAŃSKIEGO. Atoli to rze-
czą niezawodną, że Spirskie wydanie jest przedrukiem kra-
kowskiego. |
'8) Jak chce MNabr p. 25 (102).
") Jak wymaga MNabr p. 25 (102): trzymam się piso-
wni dzisiejszćj.
*) Dzieje wyznania Kościoła helweckiego w Litwie T.
II. Poznań 1843, p. 282,—p. 153, p. 160, p. 277. Tom
I. Poznań 1842. O kościele braci czeskich w Wielkopol-
sce. Pożnań 1835.
2a) Of. Uwagę Nr. 36.
*) Okazuje się z przedmowy do Clades Dantiscana, napi-
sanćj r. 1577 20 maja: „Hanc autem lucubratiunculam e0-
aem animo, quo me miles annis abhine 19 in Gallia com-
plexus est, quaeso te, accipe. Barcini anno MDLXXVII.
20 Maji.
*) Z WĘGIERSKIEGO: że był mentorem, z ŁUKASZEWICZA,
że nauczycielem Krotowskich.
*) WoLANUs w dedykacyi dzieła: Andreae Volani libri
quinque contra Scargae Jezuitae septem.
") Daty 1567 i 1571 z WĘGiERsKIEGO, do którego prze-
szły z historyi braci czeskich ŁAsickieco p. 277.
") Dzieje kościoła wyznania helw. p. 288.
") PAPROCKI ed. '[urowski.
") PAPROCKI pisze: „starostą źmudzkim*; w czasie pisa-
nia mógł być starostą żmudzkim, w czasie poselstwa zaś
był starostą mińskim (WĘGIERSKI).
*) Alienus a fide catholica — PAPROCKI.
83
29) ŁUKASZEWICZ p. 288.
30) ok. p. 287.
31) Łuk. p. 284.
*) PAPROCKI p. 845.
*) Dla lepszego wyjaśnienia podaję genealogią Kiotów.
skich zestawioną podług: PAPROCKIEGo.
Jan z Krotoszyna KRorowski wojewoda inowrocławski: .
1. żona (z domu?) 2. żona Latalska 8. żona Ostrogska.
córka Katarzyna syn Jan synowie:
wyszła za Jana kasztelan 1. Jakób
Hlebowicza. inowrocławski 2. Andrzój.
t 1588.
Synowie :
1. Jan (Łukaszewicz: Wojciech)
2. Mikołaj.
**) Niezawodnie wojewoda Krotowski polecił LASKOWSKIEGO
zięciowi; przez to zadość uczynił prośbom syna, który jako
catholieissimus nie cierpiał heretyków w domu własnym
a zarazem ŁASickiEwu zapewnił byt dalszy. ŁukASZEWICZ
mówi p. 284): Około 1580 bądź że Krotowski chciał się
pozbyć niepotrzebnego już sobie ciężaru w żywieniu i utrzy-
mywaniu ŁAsIckieGo (gdyż dzieci Krotowskiego już wszy-
stkie dorosły), bądź tóż że ŁAsicki, który miejsca długo.
zagrzać nie lubił, sam się z domu jego wypraszał, chcąc
zwiedzić Litwę (a to w jakim interesie? przyp. aut.), Kro-
towski polecił go na nauczyciela domowego Janowi HLEBO-
wicowI ete. Otóż powód, który kładzie ŁuKASZEWICzZ na
czele ma cechę wieku XIX a nie XVI. — Szlachta polska
w owym czasie jak teraz bardzo wyjątkowo z winy może
obopólnćj, umiała ocenić ludzi naukowych, a magnatowi Kro-
towskiemu bynajmnićj nie chodziło o łyżkę strawy ani
o zaoszczędzenie kęsa chleba.
*5) Fuit LaAsicius ille gente Polonus natalibus eques, di-
gnitate ea, ut a rege Stephano ad exteros principes lega-
tus adhiberetur. łukasz. p. 288. Uwaga 1. |
84
*8) List dedykacyjny nosi podpis: Zaslavi Lituanorum 12
die Januarii Anno Chrsti 1599 aetatis meae 65. Zdaje
się więc że ŁASICKI więcćj nie wrócił do Wielkopolski.
Z uwagi tćj także wypada, że ŁaAsicki urodził się r. 1534.
*) Havpr Ztschrift I p. 187, eytat wyjęty z MANN-
HARDTA.
*) MNADbT p. 28 (105).
*) U HAuPTA 1. e. przeciwko temu oświadcza się Mchdt 1. c.
") Qelem udowodnienia że ŁaAsicki rzeczywiście miał na
oku porównanie bogów żmudzkich ze świętymi kościoła, ze-
stawiemy pojednćj stronie bożki żmudzkie, wyjęte z opo-
wiadania LASKOWSKIEGO, a z drugićj strony własne Łasic-
KlEGo uwagi, znajdujące się w 4tćj przezemnie wymienio-
nćj części.
a) z opowiadania
LASKOWSKIEGO p. 18. (90)
Pelengabia (ma być Pelen-
gabie) diva est, cui foci
lucentis administratio cre-
ditur.
Tratitas Kirbixtu (ma
być Tratintojas kibirksztiu)
deaster est, qui scintil-
las tugurii restinguit.
p. 11. (88).
Audros deo maris cete-
rarumque aquarum cura in-
cum bit.
Perkunas deus toni-
trus illis est, quem coelo
tonante agricola—... hi-
sce verbis alloquitur: QCo-
hibe te etc.
b) z uwag własnych
ŁASICKIEGO p. 16 (98)
Ignis Agathae ceu Vestae
(tu jeszcze i do staroży-
tnych Greków, alluzya) da-
tus est curandus.
Florianus miles incen-
dia restinguit.
Nicolaus quasi alter Ne-
ptunus (znów porównanie ze
starożytnemi pogany) ma-
ris curam agit.
p. 17 (94)
Canitur et B. Virgini
exortis procellis istud
carmen: Ave maris stella
etc.
"p. 12. (89)
Kurwaiczin, Eraiczin(?)
agnellorum est deus; est
et Grardunithis(?) custos e0-
rundem rebens editorum.
Ratajnicza (!) equo-
rum habetur deus ut Wal-
gina aliorum pecorum.
Krukis (?) suum est de-
us, qui religiose eolitur ab
Budrajcis hoc est fabris
ferrariis.
Puellae quoque quendam
Grondu (!) adorant et invo-
cant.
p. 18. (90).
Praeterea sunt certis agris
singulares dei, videlicet:
Devoitis (ma być diewaitis)
agri Pojurskii etc...
85
(Anseres curae sunt sancto
Gallo) oves Vendelino, equi
Eulogio, boves Pelagio,
porci Antonio...
Nieolao apud nos gregis
est custodia injuneta...
Fabri Eulogium (colunt).
Andreas vigilia festi
si invocatur a jejunis pu-
ellis futuros illarum viros
praemonstrat.
p. 18. (95)
Praeterea sunt patroni
terrarum constituti non di-
vina sed humana voluntate:
Stanislaus Polonorum, Alber-
tus Prussorum. etc.
Na tych przykładach poprzestanę. Przeciwstawienia i po-
równania takiego rodzaju wiodą do odgadnienia prawdziwćj
tendencyi pisma: nie poznawszy tendencyi zesuwa nam się
elaborat ŁASICKIEGO na skośne zupełnie stanowisko. Wezy-
tawszy się głębićj, do tego nawet dochodzimy twierdzenia,
że po wysłuchaniu i spisaniu LASKOWSKIEGO uwag, ŁASICKI
patrząc na zredagowany przez siebie spis bożków żmudzkich,
umyślnie powyszukiwał analogij do kościoła katolickiego, do
tego stopnia, że «nawet równych używa wyrazów
i w opisie bożków i we wyłliczaniu ŚŚ. Pańskich. Z przy-
toczonych powyżćj miejse wymienię przykłady: Tratintojas
restinguit Florianus restinguit.,. Audros deo,, cura in--
86
«
cumbit, Nicolaus.. curam agit; coelo tonante a z dru-
gićj strony exortis procellis. Krukis colitur a fabris
ferrariis.... Colunt... fabri Fulogium.
Równość taka uderzająca najprawdopodobnićj wyjaśnia
się tóm, że ŁAsicki mając przed sobą spis bożków , skwa-
pliwie wyszukiwał analogij do Św. Pańskich, tak, że przez
powtarzania równych wyrazów nie tylko porównać, ale
nawet zrównać pragnął wiarę katolicką z wierzeniem po-
gańskićm. Tą głównie myślą wiedziony, nie starał się ŁaA-
SICKI sprawdzać na miejscu opowiadań LASKOWSKIEGO —
bo wyliczanie bożków i ich attrybucyj dla Ła-
SICKIEGO było rzeczą drugorzędną. .Ale powtarzam,
z tego jeszcze nie wypada, że te porównania uczynione zo-
stały daleko późnićj czyli jak się GRrwu wyraża: późnićj
wsunięte zostały: owszem stanowczo powtarzam, że owe u-
wagi o Świętych dla Łasickieco były rzeczą główną. Of. na-
stępną uwagę.
*) Mhdt p. 16 (93) Isti sunt pluresque alii vulgi Sa-
magitarum dii... at Christianorum unus deus est: Pater,
Filius et Spiritus Sanctus. Et tamen permulti sunt Chri-
stiani, qui hoe unico omnipotenti numine minime contenti et
tam Samagitas, quam veteres idolatras imitati alios sibi
adjutores finxerunt.
=) (Ci veteres idolatrae są to widocznie Grecy
i Rzymianie, jak to widać z następnego; Literarum studiosis
Catharinam, virginem Alexandrinam veluti alteram Miner-
vam, alii vero Gregorium, quasi Mercurium colunt.
Imploratur in pestilentia ut olim Apollo, Sebastianus in
morbo Grallico etc. etc. Mepr p. 17 (94).
*3) ŁASICKI sam wymienia MALECKIEGO.
*) Mianowicie: MArEcius, MALETIUS, MAELETIUS, MELE-
TIUS, MILETIUS, MALECKI, MALECZKI, MAELECKI, MENECIUS.
*) Mhdt p. 27 (104). Wydanie z r. 1563 w niektó-
rych miejscach różni się od wydania z r. 1551: Libellus
de sacrificiis et idolatria veterum Borussorum, Livonum alia-
87
rumque vicinarum gentium per Joannem Maeletium. Ja
czytałem przedruk znajdujący się w Łasrckieco Theologia
Moscovitica etc... Spirae nemetum 1582 4to.
'6) Mabr l. c. przytoczoną liczbę przedruków jeszcze
powiększyć można.
*) GreoRarus SABrNvs właściwie Schueler, rodem z miasta
Brandenburga w Marchii, był pierwszym rektorem uniwersy-
tetu królewieckiego,
'8) Znajduje się w poezyjach SABINA: Poemata et Episto-
lae. Liber Elegiarum quintus. Elegia Vad Cardinalem Bembum.
**) Przytoczę wiersze oryginalne mówiące właśnie o Pru-
sakach :
Namque ferox hominum genus est et agreste sub arcto
Notitiam nondum quod pietatis habet,
Caeruleos instar sed adorat numinis angues
Mactatoque litat sacra nefanda capro.
59) Jan MALECkI o tóm pisze na początku swój rozprawki.
5) Z opisu wnioskując podobną widziałem broszurę przed
kilkunastu laty w bibl. hr. DziaŁyŃskieeo w Kurniku.
52) Jnter eos, qui minoris dignitatis sunt, fuit JACOBus LA-
scovlus, Polonus nobilis, tractus Calissensis, ex quo haece
percepi: qui in hisce hominibus pie erudiendis et in certa
loca cogendis, Sigismundi Augusti jussu, plurimum operae
impendit. ŁaAsicki. Ze słów: „pie erudiendis* wnoszę że LA-
SKOWSKI był protestantem; o katoliku nie byłby się ŁASICKI
tak pochlebnie wyraził. Cf. Uwagę 58.
58) STANISLAII SARNICII annales 1587. p. 395 i Mhdt
p. 80 (107). |
s) Tdem agros illorum ad 40 jugerum milia dimensus
est; horum tria uni rustico assignata praeter alia minutiora
commoda quinque fiorenos fructus annui Regi adferunt.
55) Na tem miejscu wyrazić winienem podziękowanie
moje Naczelnikowi i urzędnikom rzeczonego archiwum, którzy
z niepraktykowaną między urzędnikami grzecznością starali
się ułatwić zmudne poszukiwania. j
88
*) p. 32. (109).
52) Tamże p. 11 (88) i 48 (125) gdzie MANNHARDT pi-
sze: Pizius uważając go za bóstwo; w najpobłażliwszym
razie mogłoby Piżusz znaczyć custos cunni, ale o podo-
bnym rodzaju bóstwa nie zasłyszałem wcale.
58) Podług wszelkiego prawdopodobieństwa LASkowski nie
był katolikiem; Łukaszewicz, tego samago herbu (Leszczyc)
IASKOWSKICH podaje jako akatolików. O koś. br. czes. p. 414.
3 Tom I. p. 91.-—
6) Litwa I. p. 118. —
*) Z indyjskim kama nie można porównać rzymskiego
kupidyna ani gręckiego rosa; albowiem kama powstał
dopiero z greckiego wyobrażenia Erosa i to wtedy, gdy ży-
wioł grecki wpływ swój wywierał na wschodnie narody od-
leglejsze. Ztąd kama jest bardzo późnóm bóztwem i przez
porównanie niec nie zyskamy — bo o łączności wyobrażeń
pierwotnych mytycznych tutaj mowy być nie może. Pierwia-
stek kam znaczy kochać i jest prostćm tłumaczeniem gre-
ckiego Eros od eran.
*:) Handbuch der lituaischen Sprache II. p. 121. Po-
-dobne powieści krążą u wszystkich ludów indoeuropejskich
i mają swój punkt wyjścia w pierwotnych wierzeniach.
6) HiLFERbiNG Ostatki Sławian (Ocrarkn C1aBau») p. 101
126 i indzićj: Mój moż szed roz a szło szese krosniąt:
a wszetke take małe a mieli czerwione mueki (czapki)
na głowie; albo: Io roz tóż widził jedno kresnią a ono
sedzalo na kolowroce a mialo czerwioną muczką i no mią
so przeziralo; albo: drobne bywali na Babim Dole przede
(wprzódy, dawnićj) a te czerwione ruchna miały: W tech
storich, starodawnich czasach beli dremni u gbura... a to
drumne rzekło: O mytycznym ich znaczeniu obacz GRrmu
Mythologie p. 419.
*) Pieśń podejrzana: treść sama zdradza mi fabrykat
czasów nowszych.
*"a) Porównaj Grimm Mytologie 156 przypisek.
SY .
88) „ŁASICKI 11. (88).
*s) Tygodnik Wileński r. 1816 z dnia 15 październ.
strona 352.
*) Błędy LerEwELA: devaite za diewaiti; nie-ne; muski-
muszki;' und-unt; manan-mana; dirvan-dirvu; patan - palti ;
meldziu nie znaczy „ofiaruję*; patan nie znaczy „sam to*.
68) NARBUTT p. 327 błędy: dewajte; und; Tiewe nie
potrzebna zamiana ; paltu=palti. Tłumaczenie polskie także
niedokładne.
"> Litauische Volkslieder w przedmowie V. uwaga. Formy
wyrazów litewskich, jak się po znakomitym znawcy języka
litewskiego spodziewać należało, są poprawne; atoli NESSsET=
MAN formy żmudzkie zamienił na litewskie bez potrzeby, tj:
unt za ant; mana za mano: mesiu nie należy się tłuma-
czyć przez: poślę (ci szynkę), bo trudno sobie wyobrazić,
jak się to bogom „szynki posyła*.
*) Bardzo pózno dowiedziałem się o uwagach AKIELE-
wicza, uczynionych do Lerewera Spisu bogów żmudzkich:
znajdują się one w Tomie V. DLerewera, wydania Żupań-
skiego i ze wszech miar zasługują na dokładne zbadanie.
Są to pierwsze w literaturze naszćj — o ile mi w ręce
wpadły rozrzucone po pismach uwagi rozsądne objaśnienia
bóztw litewskich; tylko szkoda, że przy jego znajomości do-
kładnćj języka rodzinnego zanadto lekko zbywal trudniejsze
i zawilsze kwestyje, winując o to kronikarzy, którzy po li-
tewsku nie rozumieli i dziwolągi potworzyli. Ale ŁASICKI
przecież nie jest kronikarzem! Należało więc glębićj za-
stanawiać się nad rodzajem myłek i nad ich genezą; co Li-
twinowi dla znajomości języka daleko łatwiejszą jak Pola-
kowi. I tak PaAsickieco: klamals zbywa AKIELEWICz
uwagą, że na to w języku żmudzkim klucza nie ma; a je-
dnak łatwo było odgadnąć myłkę drukarską : klamals=kla-
wals=klewalis, w którym to wyrazie e brzmienie podobne do
ja: klewalis, klevelis it. p. formy. Są to diminutiva od kle-
was, klawas (żmudzkie) klon. Tak samo obacz Tawals=Ta-
12
50
walis; litewskie: Tewelis, od Tewe ojciec. Z tóm wszyst-
kićm oddać trzeba sprawiedliwość p. AkreLzewiczowi; Ww ka-
żdym razie zawdzięczamy jemu kilka wybornych wyjaśnień,
jak n. p. o LvrBeceLpA. Czyniąc tu zarzuty kierowaliśmy
się jedynie tą zasadą, że od tych co mogą, więcćj się wy-
maga.
Wracając do naszćj modlitewki następne czynimy
uwagi: nemuszik powinno być ne muszki; int nie po-
trzebna zmiana za unt; int bowiem praep. c. Acc. znaczy
„w* zwyczajne formy i=in, a to powstałe z dawnego ing
Konstrukcyja litewska widocznie przejęta z polskiego: uderzać
w co, nie uderzaj w dom, ne muszk in namą. Prepozycyja
unt wymaga Gen. i znaczy na. Zmudzkie mana gen. pron.
subst. jest litewskie mano; AkieLEwicz je bez potrzeby
zamienił na namuś, €o jak się zdaje ma być Acc. plur.
więc tłumaczyć należało „w domy*. W prawdzie widzi
nam się rozsądniejszą rzeczą powiedzieć „piorun uderza
w dom* „jak piorun uderza w pole* bo sam piorun wiel-
kićj szkody na polu nie zrządzi; atoli uniewinnić można ten
zwrot tóm: że Perkunas litewski nie tylko jest bogiem gro-
mów ale także wszelkich fal i nawałności, które niweczyć
mogą wszystkie nadzieje rolnika.
Co się tyczy myśli, nie rozumiem, jakiego boga bę:
dzie błagał Litwin, jeżeli nie Perkuna. Ze słów bowiem
polskich AKIELEWIczA : Perkunie bożku, nie uderzaj... boga
będę błagał a tobie rzucę... wyraźna wyczytuje się różnica
między bożkiem Perkunem a bogiem. Czyby to do czasów
chrześciańskich odnieść? Zresztą nie wiem czy w litew-
skim dozwolone tego rodzajn asyndeton jak melsiu... mesiu.
Porównaj: GRrumw mythol. p. 160. gdzie podobna poprawka.
71) MANNHARDT usprawiedliwia swe poprawki na str. 32
(109).
3) Obacz opis JANA MALECKIEGO W ŁaAsickiu [wydanie
Mhdta p. 18 (95)].
HL.
ray Dosłownie przepisałem z Łasickieco; tak samo pisze
LeLEwEL T, V. p. 479. Tamże czytamy inną poprawkę
podaną przez B. (tj. Bohusza), który czyta: „Wys-ganitos
wszechbaczny, Wysganitos diewaiti augink mana linus tejp
iłgaj ik mani, ne duok mums nogus ejty;: wszechbaczny
bożku, niech rośnie mój len tak dlugi jak ja, nie daj nam
nago chodzić.
5 Mabr p. 38 (110).
%5).pu' 15. (92).
w) LELEWwEL V. 462.
*) p.<88 (115). |
s) p. 58 (135). Ks kann dahin gestellt bleiben, ob er,
(tj. NARBuTr) das wort kibirxtu verstand; mir falIt bei,
dass ktburksztiu Gen. Plur. partit. (ScHLercneRn Gr. 274)
von Kibirksztis an stelle des von mir angenommenen Acc.
Plur. kibirksztius zu lesen und zu uebersetzen sein diirfte
„lasse nicht funken heraus* statt „nicht lasse die funken
heraus*. Niezawodnie tylko tutaj stać może Gren. plur.,
albowiem składnia litewska wymaga tak jak polska po prze-
czeniach Grenitivu.
*) Preussische Lithauer. Danzig 1744 p. 71.podług cy-
tatu MANNHARDTA.
soj tj. do suszenia lnu; podobno taki piece nazywa się tu
i ówdzie: kućht; za prawdę nie ręczę.
81) ILELEWEL V. p. 462 uwaga 30.
s: Od p. MIKULSKIEGO.
8:3) NESSELMANN p. 238.
ss) Mubr 15. (92);
s:) Tamże 36 (115).
ss) DLELEWEL V. p. 477.
ssj p. 36 (118).
sy Waidlis, waidele od pierwiastku wid wiedzieć, więc
kapłan, znachor.
ss) PRAETORIUS dodaje: pochodzi od moniu albo maniu
rozumiem, wiem: Mnpr zaś: raczój od moniju zamawiam,
92
zażegnuję — ztąd monininks zamawiacz, czarownik. Zdaje
się, że jedno i drugie do pierw. Man należy.
ss) W tekscie jest Esze, powinno być eże; ezia zna-
czy radlonka, więc tu znaczenie: ruszaj przez radlinę,
90, znaczy: ruszaj przez spichlerz, a raczćj przez od-
działy spichlerza.
*') ruszaj przez zagrody, w takich bowiem trzymano
bydło latem.
»2) Ja czytam Pergrudzius, MaLEcki Pergrubrius, inni
Pergruborius; słowo to znaczy, jak się już wspomniało: za-
pładniacz ziarn. Pergrudzius jest bożkiem wiosny —- jak
Waisgamtas jesieni.
s; © nich obszernićj pomówić wypadnie przy ocenieniu
GWAGNINA i STRYJKOWSKIEGO.
»') frazy pochodzą od X. Marmo.
*) Mnpr 34 (111).
6) DŁucosz ed. frankfurcka 1711 Lib. XL.
%%) LEL. p. 462.
»s) Mapr 13 (90).
»s; 4] (118).
100 42 (119).
"101) [TJEL. p. 470, uwaga 61.
102) NESSELMANN 8. V. Aitwaras.
103) NESSELMANN Lit. Volksl. p. 153 u Rhezy p. 74.
101) 46 (128).
iesj 60 (137).
tee 51 (128).
1065 MAx MórLER Vorlesungen ueber die Wissenschaft der
sprachen T. II. p. 351 i 428.
'07) (GRIMM. Deutsche Mythol. 267, 268, 740, 920.
108) Saule, Saulite w litewskićm jest rodz. żeńskiego —
ztąd może się nazywać eórą. Nesseum. Volkslieder 1.
Rheza 78.
ws) NESSEL. 2. Rheza 27.
0) NEssEr. 3. Rh. 81.
iuty Mnuvr 45. 46. (122. 123).
'u:) str. 66 (143.)
iwy 12 (89).
"5 11 (88).
us; 49 (126).
us, 60 (1387).
lea) dugnas starosł. DGNO pol. dno powstałe z dgno.
13) p. 51. (128).
us) Teuew. V. p. 464.
type 2.
1:0) NESSELMANN 5.
1:1) Rbeza 48.
'21a) Cf. Dodatek.
122) Qdyss. 19. 168.
3) Kdyc. Frankfurcka r. 1711, Lib. X. p. 109. A. 1387
Wladislaus Rex ignem... in Vilnensi civitate servatum et
a sacerdote eorum, qui Zincz appellabatur et qui suppli-
cantibus ac de futuro rerum eventu Numen consulentibus
falsa edebat (quasi haec a Numine accepisset,) responsa,
custoditum etc. extingui... disposuit.
':1) MrecHowira-—we wydaniu PisroRivsa: Polonicae hi-
storiae Uorpus Ed. Basileae 1682. p. 143.
1:5) GruAGNIN Sarmatiae Kuropeae deseriptio, wyd. Wirz-
bięty p. 14.
i:6) Naujes Altorius par Kun. Pzyanaowski 1861. p.
FZÓ:
sz) Mupr. 51. (128).
i:s) TieL. V. p. 466.
i: MANNHARDT p. 50. (127).
180 39. (116).
BN "Let. p. 4:70.
ua) "Lpi.*p, 4:74.
183) LIEL.: p. 470.
si) LUEL. p. 477.
34
85) [loruoe coópanie pycckux5 rbrounceii. Tow5 Bropoii
unarieBckaa rbronncb. Caukruerepóypre 1843, p. 188.
sej'51. (128).
1387) NARBUTT p. 90.
t38) [iEL. p. 479.
139) [UEL. 476.
ia6) LE 479.
"i Pan PREkER mówił mi, że Wenta jest miejscowością;
w takim razie rozumieć należy: Ród Kiesgajlów czci
w miejscowości Wenta boga Rekiczovius (?)
3) Podług opowiadania p. Prekera.
us) (ruboi znaczy mendele na polu, Twerticos niezawo-
dnie utworzone od twerti ogradzać, ztąd twartas ogrodze-
nie a tworele, tworata płot. Tu znów mistyfikacyja; zape-
wne, że ogrodzone płotem sterty zboża, dobróm są bó-
ztwem opiekuńczóm.
ii*) p. 46 (123) 48 (125).
DODATEK.
Podałem tekst podług rękopisu; w dodatku postaram
się o tekst poprawny, o ile to będzie w mojój możności.
Kupolele')
——
') Kupolele, wyraz, którym zaczyna się pieśń cała
i który się powtarza po każdym pojedynczym wierszu.
Zidaje się, Że odnosi się do kupały. Cześć słońca, dla
którego paliły się „Sobotki*, wiąże się ze czcią wód; al-
bowiem kupało zdaniem naszćm odnosi się do wyrazu „ką-
pać* kupat. Sobótki zaś jest nazwa w przeciwstawieniu
do soboty, jako wilii niedzieli i do Wielkićj Soboty,
jako wilii wielkićj Niedzieli; dla pogańskiego święta, ob-
chodzonego w dzień św. Jana, zdrobniałe: Sobótka „było sto-
sownóm nazwaniem. Wyraz ten więc chrześciańskiego pocho-
dzenia; on wyparł dawny wyraz pogański. Domyślam się, że nim
był Krzesz. Porównać można kroacki miesiąc Krzesz=0Czer-
wiec, w którym ogień krzesano, i analogie: Krzeszowice, miej-
sce gdzie ognie krzesali — i Sobótka miejsce, gdzie ognie pa-
lili. Kościół katolicki dzień św. Jana Chrzciciela umyślnie
położył na dzień 24 czerwca, w którym poganie pochodzą-
cy od Indoeuropejczyków obchodzili wielkie święto słońca ze
świętem wody; w dniu tym niezawodnie przedewszystkićm
słońce się kąpało (cf. Percunatele). U nas mówią: „Na św.
Jan woda kwitnie*.
96
/
1. Ant szwento Jono ilga dienele trumpa naktele
Kas miegielio nie miegojo, per naktelę persedejo
Moczute miego nie miegojo, per naktelę persedejo
Per naktelę persedejo, tris dukreles użaugino.
5. Wjeną iszdawe uż żalnieraus uż wajauniko
Kittą iszleido uż artojaus uż gaspadoriaus.
Kuri buwo uż żalnieraus kelnejo (*) dalele keikie.
Dalele mano nie łajminga ir łaukiełnos nieks nie auga
Kuri buwo uż artojaus, jautełus ginie dalele girre.
10. Dala mano taj łajminga ir łaukiełas wiskas auga.
Jauniausia buwo razumniausia.
Wede mergas kupołautie, klaweliu łausztie
Fme mergas kupołautie klaweliu łausztie
Klaweliu łausztie, wartu kajszitie, łangu reditie.
15. Ant kuriu dwaro sakalai gieda zirgelei żwengia
Sakalai gieda zirgelei żwengia
Zirgielei żwengia, jauczei buboja
Raganu wartu nie kajszitie ir łangu nie reditie
Nes jos czeso nie turrejo kupołautie, klawefiu
[łausztie
20. Jos nuejo ant aukszto kałno pahulawotie.
+ H >k
1. Na św. Jan długi dzionek, krótka nocka
Kto snu nie spał, przez nockę przesiedział
Matuszka snu nie spała, przez nockę przesiedziała
Przez nockę przesiedziała, trzy córki wychowała.
5. Jednę wydała za żołnierza, za wojownika
Drugą wydała za rolnika, za gospodarza
W miejsce niezrozumiałego Szventoj Jonoj, czytam:
Ant szwento Jono, co znaczy: na św. Jan; możnaby także
pisać samo szwento Jono, w takim razie zależałoby od
djenele. Ilgas długi za (djilgas, długi, dołgi. Djenele dim.
od djenas, dzień: trumpas-a, krótki; naktele dim. od naktis noc.
SACZ
Która była za żołnierzem, dolę przeklinała.
Dola moja nieszczęśliwa i na polu nie nie rośnie,
Która była za rolnikiem, wołki strzegła dolę sławiła.
10. Dola moja, taj! szczęśliwa i na polu wszystko
[rośnie
Najmłodsza była najrozumniejsza
Wiodła dziewczyny na kupały, klonki obrywać
Wzięła dziewczyny na kupały, klonki obrywać
Klonki obrywać, wrota umajać okna przy-
[strajać.
15. Przed których dworem sokoły śpiewają, koniki rżą
Sokoły śpiewają, koniki rżą
Koniki rżą, woły ryczą.
Czarownic wrót nie obwieszać i okien nie przy-
strajać
Bo one czasu nie miały na kupały, klonki obła-
[mywać
One poszły na wysoką górę pohulać.
(Z powiatu mariampolskiego).
») kas, kto; czytam mjegielio dem. od mjegas sen, miegojo
3 osoba praet. od miegmi, miegojau, miegosu, miegótl spać.
Per, Praep. z Acc., persedejo 3 osoba praet. od persiedmi,
albo persiedziu; Praet. persiedau, fut. persiesu, inf. persesti
przesiadywać.
»; Moczute jedno z rozlicznych diminutiwów na oznacze-
nie matki, mote. Miego Gren. Sing. zależny od nie miegoja;
Nom. Sing. miegas sen.
*) tris trzy; dukreles Acc. Plur. od dukrele, dem. od dukte,
córka. Użaugino, verb. comp. uż ażu i auginu, auginau, au-
gisu, auginti pozwolić róść; użauginu wychowuję. Tu 3 osoba
Praet. |
s) 6, Wieną Ace. Sing. od wiena jedna; nudawe zmieni-
łem na iżdawe, bo nuduoti nie używa się przynajmnićj na
piśmie w znaczeniu wydawać; mówi się zaś i pisze: iżdawiau
13
98
dukteri wydałem córkę za mąż. Tu 3 osoba Praet. od iźduodu
(dnomi i duodu Praes.) izdawiau, izduosu, iżduoti. uż, żmudz-
kie ażu Praep. e. Gen. Żalnieraus i gaspadoriaus gen. od
żalnierus gaspadorius; porównaj skr. sunus gen. sunaus, tak
samo artojaus od artojus, nom. agentis od arti orać; wajauniko,
gen. od wajaunikas ; żalnierus, gaspadorius, wajauninkas wy-
razy wzięte z polskiego. Kittą Acc. Sing. od kittas, fem
kitta; iszleido piszę za proste leido 3. os. Praet. od iszlei-
dziu (simplex: leidmi, leidziu) iszleidan, iszlaisu, iszleisti, wy-
puścić, dukteri córkę wydać; iszleidzin dukteri uż wiro, wy-
daje córkę za mąż.
7y Kuri i Kurri N. Sing. gen. fem.: która; buwo praet. do
asmi, esmi jestem; kelnejo? domyślam się, że ma znaczyć:
wyszła tj. kurri buwo kelnejo uż żalnieraus — która była
wyszła za żołnierza. Litwin tak jak Słowianin może połączyć
formę przymiotną słowa (tu np. wyszedł, szła, szło) ze sło-
wem posiłkowóm —- był tj. znów z formą przymiotną od być,
wziętćj na oznaczenie przeszłości. Ale w takim razie należy
pisać kelavusi gen. fem. part. praeteriti Activi od kelauju,
awau, ansu, auti iść; part. praet. kelavęs, kelavusi. (Of.
SCHLEICHER lit. gram. 94). Wyrazu kelnejo nie znam.
dalelę Acc. dim. od dalis dział, część, to co mi się dostało
w udziale: dola — keike 3 osoba Praet./od keikiu, keikiau,
keiksu, keikti, kląć, przeklinać.
s) lajmingas, a, szczęśliwy. łaukełuos (Litwin 'chętnie
wymawia łaukiełuos) Toe. plur. od łaukele dim. dim.
od łaukas pole; nieks zamiast niekas nikt, nie. auga
3 osoba sing. praesentis od augu, augau, augsu, augti
rosnąć, jautelius Aec. Plur. od jautelis, Gen. io
dim. od jautis woł; ginie 3 osoba praet. sing. od ginu, gi-
nau, gisu, ginti strzódz; dalelę Acc. Sing. —- girre dcia
os. sing. praet. od girru, giriau, girsu, girti, chwalić, sławić.
10) Dala, n. sing. dola — mano gen. pron. subst — mój
moja, moje. Wiskas wszystko — auga 3 osoba sing. cf,
w Bee.
99
' Janiausza, superl. od jaunas, jauna, młody — regu-
larniejszy superl. jest jauniausia. razumniausia, od razumnas
wyraz wzięty z polskiego.
12) Wede 35 osoba sing. od wedi, wedan i wedzau, wedu,
westi, wodzić, prowadzić. Mergas Ace. Plur. od merga dziew-
czyna. Kupołautie, inf. O dziwnćj tóćj formie Infiinit. in-
dzićj powiem. Klawelin gen. plur. (partit.) od klavelis, kle-
velis itp. klonik; łausztie zamiast zwykłego inf. łauszti,
(kupołauti) od Łaużu, laużau, lauszu, lauszti, łamać.
3) Kme 3 osoba sing. praet. od imu, emjau, imsu, imti
jimać.
u) wartu gen. plur. od wartai wrota. Za kajnitie, któ-
rego wyrazu nie znam — a stał w rękopisiekładę kajszitie =
_ od kajszau, kajsziau, kajsziszu, kajsziti, obtykać, umajić, łangu
gen. plur. od łanga okno; reditie - rediti inf. od riedau=
redau, redziau, redisu rediti urządzać, upiększać, przystroić.
s) Ant praep. c. gen. przed; kuriu gen. plur. od kurs,
(=kuris), fem. kuri, który, która — dwaro gen. sing. od
dwaras, o podwórze; tóż dwór. Śakalai n. plur. od sakalas,
sokół; geda 3 osoba plur. od giedmi (albo: giedu, giemi, gie-
doju) giedojau, giedosu, giedoti śpiewać. zirgelei (wymawia
się tóż zirgialei). N. Plur. od zirgelis io —- dim. od zirgas
koń; żwengia 3 osoba plur. praes. od żwengiu, zwengiau,
szwengiu, żwengti rżeć.
1) jauczei Nom. Plur. od jautis wół; buboja 3 osoba
praes. od buboju (i bubauju) bubowau, bubosu, buboti ryczeć.
is) Raganu gen. plur. od ragana czarownica. wartu pi-
szę w miejsce wartai jako gen. Plur. zależne od następ-
nego słowa z przeczeniem; za kajnitie pisze kajsziti cf. v. 14.
łangu Gen. plur. zależne od następnego słowa z przecze-
niem.
s) Bo polskiego pochodzenia; po litewsku nes; jos N.
Plwr. gen fem. od jis, ji, on, ona. czeso piszę zamiast
plur. czesu; dla tego, że cały frazes nie tylko polski ale
i pojedyncze wyrazy: A że mówimy nie mam czasu, a nie:
100
nie mam czasów: dla tego pisze czeso gen. sing. od czesas, 0.
Turrejo, 3 osoba plur. praet. od turra, turrejau, turresu, tur-
reti mieć.
20) nuejo 38 osoba Plur. Praet. od nu-eimi, słowa złożonego
z praep. nu, nuo, (i nuog)=od, i eimi (i einu) ejau, eisu, eiti,
iść. aukszto kalno, gen. Sing. od auksztas kałnas, wysoka
góra. Pahulawotie z polskiego pohulać.
*) Do strony 12 i uwagi 35.
MicHaŁ BALiŃski w Pismach historyeznych "T. I[I.
War. 1843. p. 75. podaje wyjątek z pism ŁASICKIEGO,
z którego się rzeczywiście okazuje, że £aAsickieco używał
król w posły do obcych książąt. W ogóle z tćj książki
przybywa kilka dat do życia do życia ŁASICKIFGO m. p.
że w r. 1565 był w Paryżu i t. p.
Warszawa dnia 31. Marca 1869.
Spis litewskich bożków
wymienionych w powyższćj rozprawce.
_Aitwaras *
Alabathis
Algis
Apidome
Aspelene
Ailajbos
*Audros
* Ausca
Austheja
* Auxtheias
Babilos
Barstuccae
Bentis
* Bezlea
Birzulis
* Breksta
Budintoja
Budraitis
* Datanos
Derfintos
„ * Devoitis
Dugnai
Dwargonth
45
46
48
48
49
49
51
51
53
54
53
20
55
55
50
55
56
69
56
57
76
58
29
Kraiczin
Kzagulis
Ezernim
* GGabie
Grabieta
Gardunithis
Giondu
Guboi
Kama
Kaukie
Kaunis
*Kćrpiczus
Kirnis
* Klamals
Kremata
Krukis
Kurwaiczin
* Tiasdona
Laukosargas
* Laukpatimo
Ligiczus
Luibegeldae
Matergabia
58
36
60
30
31
60
60
76
19
19
19
61
62
62
67
68
58
64
29
29
57
41
70
102
* Miechutele 70 | *Siliniczus
* Modeina 71 Slynxnis
Niksztis 20 Simonaitis
* Numejas 71. 42 Siriczus
Parstuki 20 pSkierstuwes
Pergrubius 25 30 85 | *Smik
* Percunos 21 Srutis
* Percuna tele 74 Szluotraszis
Perlevenu 33 *Tartois kirbixtu
Pessejas 72 Tawals
. Pirsztukai 20 Tiklis
Pizio 19 Twerticos
Polengabia 70 Ublanicza
Prigirstitis 74 Vetustis
Priparscis 69 * Vielona
Ragaina 74 Vissagistis
Ratajnicza 75 * Waizganthos
Raugu zemepatis 76 " Walgina
Rekicziovius 76 Warpulis
Salaus 77 Żnicz
Sidius 76
si. PREURE | FEB
ut 4 H > j
te!
"Ah
s
gar